We wtorek notowania Brent wzrosły do 99,46 dolara za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od 24 lipca. Amerykańska ropa WTI podrożała do 94,73 dolara, najwyżej od początku czerwca.
Bezpośrednim impulsem były ataki wspieranych przez Iran Huti na cztery miasta w południowej Arabii Saudyjskiej. Uderzenia doprowadziły do pożarów i czasowego wstrzymania pracy części obiektów energetycznych. Rannych zostały 73 osoby.
Jednocześnie Iran zapowiedział kolejne ograniczenia w rejonie Zatoki Perskiej i zagroził Stanom Zjednoczonym „wojną gospodarczą”. Przepływ tankowców przez Cieśninę Ormuz pozostaje ograniczony, co zwiększa obawy o dostępność surowca na rynku.
To właśnie Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych punktów ryzyka. Przez cieśninę przebiega istotna część światowego eksportu ropy i produktów naftowych, a każde ograniczenie ruchu natychmiast zwiększa premię za ryzyko w cenie surowca. Reuters wskazuje jednak, że mimo zakłóceń część dostaw nadal płynie, a producenci wykorzystują alternatywne trasy eksportowe. To na razie powstrzymuje Brent przed trwalszym wybiciem powyżej 100 dolarów.
Rynek jest więc bardzo blisko symbolicznej granicy, ale jej przekroczenie nie jest jeszcze przesądzone. Dalszy kierunek cen będzie zależał przede wszystkim od skali kolejnych ataków, sytuacji w Cieśninie Ormuz oraz tego, czy konflikt będzie obejmował następne elementy infrastruktury energetycznej w regionie.