Rosja przeprowadziła w nocy z 7 na 8 września kolejny duży atak na Ukrainę. Najcięższe skutki odnotowano w Kijowie, gdzie według najnowszego bilansu zginęły trzy osoby, a 19 zostało rannych.

Uszkodzone zostały budynki mieszkalne, szkoła, placówka medyczna oraz siedziba jednego z kanałów telewizyjnych. Na miejscu pracowały służby ratunkowe i zespoły usuwające skutki uderzeń.

Atak nastąpił krótko po wyjeździe z Kijowa amerykańskich wysłanników Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera. Wcześniej prowadzili oni rozmowy dotyczące możliwych dalszych kroków w kierunku zakończenia wojny. Przełomu jednak nie ogłoszono.

Rosyjskie uderzenia objęły także inne części kraju. W obwodzie sumskim dron trafił pociąg pasażerski, z którego ewakuowano ludzi. W obwodzie zaporoskim w innym ataku zginął pracownik kolei.

Ukraińskie Siły Powietrzne podały, że obrona powietrzna zestrzeliła lub zakłóciła 175 rosyjskich celów. Prezydent Wołodymyr Zełenski zwrócił jednak uwagę, że szczególnie trudne pozostaje przechwytywanie pocisków balistycznych.

Kijów ponownie apeluje do partnerów o dostawy pocisków do systemów obrony powietrznej. Według Reutersa zapasy części interceptorów są coraz bardziej ograniczone, podczas gdy Rosja utrzymuje wysoką intensywność ataków.