Stany Zjednoczone chcą wykorzystać nowe porozumienia naftowe z Wenezuelą do zwiększenia dostaw surowca i odbudowy Strategic Petroleum Reserve, czyli amerykańskich strategicznych rezerw ropy.
Wiceprezydent JD Vance przekonuje, że umowa ma pomóc uzupełnić rezerwy oraz zwiększyć podaż na rynku, co według administracji powinno przełożyć się na niższe koszty dla Amerykanów.
Jednym z kluczowych elementów porozumienia są koncesje dla North American Blue Energy Partners na eksploatację 17 pól naftowych w Wenezueli. Według Białego Domu znajdują się na nich dziesiątki miliardów baryłek potwierdzonych rezerw.
USA mają uzyskać uprzywilejowany dostęp do części wydobycia, a także udział w strukturze właścicielskiej projektu.
Pojawia się jednak problem techniczny. Wenezuelska ropa jest ciężka i bardziej zasiarczona niż surowiec optymalny dla amerykańskich rezerw strategicznych.
Sekretarz energii Chris Wright powiedział, że administracja rozważa więc mechanizm wymiany. Ciężka ropa z Wenezueli mogłaby trafiać do amerykańskich rafinerii, a w zamian do magazynów SPR zatłaczano by lżejszą ropę produkowaną w USA.
Strategiczne rezerwy Stanów Zjednoczonych są obecnie znacznie poniżej maksymalnej pojemności, dlatego ich odbudowa pozostaje jednym z celów polityki energetycznej administracji Trumpa.
Biały Dom przekonuje, że zwiększenie dostaw z Wenezueli pomoże również ustabilizować rynek i obniżyć ceny energii. Na razie jest to jednak założenie administracji, a nie potwierdzony efekt porozumienia.
Umowa ma też wymiar geopolityczny. Część pól objętych nowymi ustaleniami była wcześniej związana z rosyjskimi i chińskimi podmiotami, dlatego Waszyngton przedstawia porozumienie również jako element ograniczania wpływów Moskwy i Pekinu w wenezuelskim sektorze energetycznym.