Francuski bank centralny przeanalizował 48 sporów prawnych dotyczących przyrody, prowadzonych przeciwko 22 dużym spółkom giełdowym w Europie i Ameryce Północnej w latach 1996–2025.
Badacze sprawdzali, jak rynek reagował na złożenie pozwu oraz późniejsze wyroki i ugody.
Wnioski są wyraźne: problemy środowiskowe coraz częściej stają się również problemem finansowym.
Kursy firm spadają już po złożeniu pozwu
Według analizy Banque de France w okresie obejmującym kilka dni przed i po złożeniu pozwu akcje przedsiębiorstw objętych postępowaniem traciły średnio około 1,3 proc. wartości ponad to, co wynikało z ogólnych zmian na rynku.
Po wydaniu wyroku lub zawarciu ugody przeciętny spadek wynosił około 1,76 proc.
Badacze wskazują więc, że inwestorzy zaczynają uwzględniać potencjalne koszty pozwów środowiskowych już w wycenach giełdowych przedsiębiorstw.
W Europie reakcja pojawia się wcześniej
Analiza wykazała również różnice pomiędzy Europą a Ameryką Północną.
W Europie spadki wycen pojawiają się często już po samym złożeniu pozwu. Autorzy wiążą to m.in. z większą wrażliwością europejskich inwestorów na kwestie środowiskowe i reputacyjne.
W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie największa reakcja rynku następuje częściej dopiero po wyroku lub zawarciu ugody, kiedy znana jest rzeczywista skala odpowiedzialności finansowej firmy.
Problemy jednej firmy mogą uderzyć w całą branżę
Jednym z ciekawszych wniosków badania jest tzw. efekt zarażania.
Pozew przeciwko jednej dużej firmie może prowadzić do przeceny również innych przedsiębiorstw działających w tym samym sektorze.
Inwestorzy zaczynają bowiem zakładać, że podobne ryzyko prawne może dotyczyć również konkurentów, którzy prowadzą działalność w zbliżony sposób.
Oznacza to, że sprawa dotycząca jednego przedsiębiorstwa może przestać być wyłącznie jego problemem i wpłynąć na wycenę całej branży.
Banki będą musiały uwzględniać ryzyko związane z przyrodą
Autorzy analizy wskazują, że ryzyko pozwów związanych z degradacją środowiska powinno być coraz dokładniej uwzględniane przez banki, inwestorów i banki centralne.
Dla instytucji finansowych może to oznaczać konieczność dokładniejszego analizowania przedsiębiorstw działających w sektorach silnie oddziałujących na środowisko.
Nie oznacza to automatycznego odcinania takich firm od kredytów. Rosnące prawdopodobieństwo pozwów, kar, odszkodowań czy utraty wartości przedsiębiorstwa może jednak wpływać na ocenę ryzyka finansowania, wysokość oprocentowania lub decyzję o udzieleniu kredytu.
Przyroda coraz częściej trafia do modeli finansowych
Banque de France od kilku lat analizuje konsekwencje utraty bioróżnorodności dla stabilności systemu finansowego.
Wcześniejsze badania francuskiego banku centralnego wskazywały, że około 42 proc. wartości akcji i obligacji posiadanych przez francuskie instytucje finansowe pochodzi od przedsiębiorstw silnie lub bardzo silnie zależnych od co najmniej jednej usługi ekosystemowej.
Najnowsza analiza pokazuje kolejny kanał ryzyka: firmy mogą ponosić nie tylko bezpośrednie koszty wynikające z degradacji środowiska, ale również koszty prawne, reputacyjne i giełdowe.
Wraz z zaostrzaniem standardów odpowiedzialności środowiskowej znaczenie tego rodzaju ryzyka dla sektora finansowego może dalej rosnąć.