Decyzje Prezesa UOKiK kończą trwające blisko cztery lata postępowania wobec tych czterech instytucji. Urząd zakwestionował m.in. sytuacje, w których banki nie oddawały pieniędzy w ustawowym terminie albo dokonywały jedynie warunkowego zwrotu, a później automatycznie ponownie pobierały środki z rachunku klienta.
Jednym z kluczowych sporów było też utożsamianie uwierzytelnienia z autoryzacją. UOKiK podkreśla, że fakt, iż operacja została zatwierdzona kodem, kartą czy w aplikacji, nie oznacza jeszcze automatycznie, że klient świadomie zgodził się na konkretną transakcję. To szczególnie istotne w przypadkach, gdy ofiara została zmanipulowana przez oszusta.
Co do zasady po zgłoszeniu nieautoryzowanej transakcji bank powinien zwrócić pieniądze najpóźniej do końca następnego dnia roboczego. Wyjątkiem może być m.in. sytuacja, gdy bank ma uzasadnione i udokumentowane podstawy, by podejrzewać oszustwo ze strony samego klienta, i zawiadomi o tym organy ścigania.
Zwrot nie oznacza jednak, że odpowiedzialność banku jest zawsze ostateczna. Jeśli później wykaże on, że do utraty pieniędzy doszło wskutek umyślnego działania klienta lub jego rażącego niedbalstwa, może dochodzić zwrotu tej kwoty. UOKiK zaznacza przy tym, że banki nie powinny automatycznie uznawać każdego przypadku manipulacji przez przestępców za rażące niedbalstwo konsumenta.
Najważniejsza zmiana dla klientów Alior Banku, mBanku, BNP Paribas i Banku Millennium polega na tym, że banki mają ponownie rozpatrzyć część wcześniej odrzuconych zgłoszeń. To oznacza, że niektórzy klienci, którzy wcześniej nie odzyskali pieniędzy, mogą otrzymać nową ocenę swojej sprawy.
Sprawa nie kończy się na tych czterech bankach. UOKiK prowadzi jeszcze 10 analogicznych postępowań wobec innych instytucji finansowych. Urząd od kilku lat naciska też na wprowadzanie dodatkowych zabezpieczeń, takich jak wykrywanie nietypowych zachowań, opóźnianie podejrzanych transakcji czy możliwość natychmiastowej blokady operacji przez klienta.