Epidemia Eboli we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga rozwija się w warunkach poważnego kryzysu sanitarnego. Według Oxfam w Bunii nawet 20 tysięcy osób jest zmuszonych korzystać z jednego źródła wody znajdującego się na terenie ośrodka leczenia chorych na Ebolę. Powodem ma być brak innych dostępnych źródeł czystej wody.

Organizacja ostrzega, że w wielu placówkach medycznych na obszarach szczególnie dotkniętych epidemią nadal brakuje odpowiedniego dostępu do wody, urządzeń sanitarnych i środków umożliwiających zachowanie higieny. To szczególnie niebezpieczne w przypadku Eboli, ponieważ ograniczenie kontaktu z płynami ustrojowymi zakażonych osób oraz prawidłowa dezynfekcja są jednymi z podstawowych elementów powstrzymywania transmisji wirusa.

Oxfam informował również, że z powodu niedoboru finansowania działania organizacji pozarządowych prowadzone bezpośrednio w społecznościach osiągały jedynie około 10 proc. potrzebnego poziomu. Niektóre placówki medyczne miały natomiast pracować przy obciążeniu przekraczającym 130 proc. ich normalnej pojemności.

Od czasu publikacji tych danych sytuacja epidemiologiczna nadal się pogarszała. Według Światowej Organizacji Zdrowia do 30 lipca w Demokratycznej Republice Konga potwierdzono 3605 przypadków choroby wywołanej wirusem Bundibugyo. Zmarło 1587 osób.

Zakażenia odnotowano już w 49 strefach zdrowotnych na terenie pięciu prowincji.

WHO wskazuje, że jest to największe dotychczas udokumentowane ognisko choroby wywołanej wirusem Bundibugyo. Epidemia została oficjalnie ogłoszona w maju, a Światowa Organizacja Zdrowia uznała ją za zagrożenie zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym.


O wcześniejszym rozwoju epidemii Eboli w Demokratycznej Republice Konga pisaliśmy już na Pilne24. [Czytaj więcej: WHO ujawnia nowe ustalenia o Eboli. Epidemia zaczęła się miesiące wcześniej]

ŹRÓDŁA: