Nieco ponad półtorej godziny. Według Oxfam właśnie tyle wystarcza przeciętnie jednemu z 50 najbogatszych miliarderów świata, aby wygenerować ślad węglowy odpowiadający emisjom przeciętnej osoby przez całe jej życie.

Organizacja uwzględniła w swoich obliczeniach trzy źródła: inwestycje należące do miliarderów, ich prywatne odrzutowce oraz superjachty. Największe znaczenie mają przy tym nie luksusowe podróże, lecz inwestycje.

We wcześniejszej analizie obejmującej 125 najbogatszych osób Oxfam oszacował, że przedsiębiorstwa znajdujące się w ich portfelach inwestycyjnych odpowiadały średnio za około 3 mln ton ekwiwalentu CO2 rocznie na jednego miliardera. Było to ponad milion razy więcej niż przeciętne roczne emisje osoby należącej do biedniejszych 90 proc. światowej populacji.

Ogromny ślad pozostawiają jednak również symbole luksusowego stylu życia.

Prywatne samoloty mogą wykonywać wiele lotów w ciągu roku, często z niewielką liczbą osób na pokładzie. Superjachty wymagają natomiast energii nie tylko podczas rejsu, ale również do zasilania systemów pokładowych, klimatyzacji i pozostałej infrastruktury.

Nierówność pozostaje widoczna także w najnowszych analizach. W 2025 roku Oxfam szacował, że same inwestycje przeciętnego europejskiego miliardera odpowiadają za około 2,4 mln ton emisji CO2 rocznie.

Dane nie oznaczają jednak, że każdy miliarder dokładnie po 90 minutach emituje tyle samo CO2, co przeciętny człowiek przez całe życie. To średnia wyliczona dla 50 najbogatszych osób objętych analizą, a znaczna część przypisywanych im emisji wynika z posiadanych inwestycji. Raport pokazuje jednak ogromną skalę różnic w śladzie węglowym pomiędzy najbogatszymi a resztą światowej populacji.

Dyskusja o ograniczaniu emisji coraz częściej dotyczy więc nie tylko tego, ile energii zużywają gospodarstwa domowe czy jakie samochody wybierają konsumenci, ale również emisji związanych z luksusową konsumpcją i kapitałem należącym do najbogatszych.