Konflikt USA–Iran nie słabnie mimo kolejnych prób mediacji. Według relacji Al Arabiya, amerykańska propozycja rozejmu została przekazana Teheranowi przez premiera Iraku. Irańscy urzędnicy mieli jednak odrzucić ofertę, uznając, że nie rozwiązuje ona najważniejszych kwestii spornych.
Najważniejszą kwestią pozostaje cieśnina Ormuz. Iran chce zachować wpływ na zasady żeglugi w tym rejonie, podczas gdy USA i ich sojusznicy podkreślają konieczność swobodnego oraz bezpiecznego przepływu statków. Teheran odrzuca konkretną, czasową propozycję rozejmu, bo uznaje ją za niewystarczającą. Nie oznacza to jednak, że rozmowy o zakończeniu konfliktu są blisko przełomu.
USA prowadzą kolejną serię uderzeń
Równolegle do rozmów dyplomatycznych trwają działania wojskowe. Reuters podał, że amerykańskie wojsko przeprowadziło 13. kolejną noc nalotów na Iran. To pokazuje, że konflikt wszedł w fazę długotrwałej presji wojskowej, a nie jednorazowej odpowiedzi.
Według Al-Monitor amerykańskie uderzenia w ostatnich dniach miały obejmować m.in. irańskie centra dowodzenia, obronę powietrzną, infrastrukturę obserwacji wybrzeża, magazyny dronów i rakiet oraz miejsca ich startu. USA argumentują, że działania mają ograniczyć zdolność Iranu do atakowania żeglugi i sił amerykańskich w regionie.
CENTCOM już wcześniej informowało o blokadzie ruchu statków wchodzących i wychodzących z irańskich portów. Jednocześnie Amerykanie deklarowali, że nie będą utrudniać swobodnej żeglugi przez cieśninę Ormuz do i z portów innych państw.
Dyplomacja bez przełomu
Odrzucenie propozycji rozejmu nie zamyka całkowicie drogi do rozmów, ale pokazuje, że strony nadal są daleko od porozumienia. USA chce wymusić bezpieczeństwo żeglugi i ograniczyć możliwości militarne Iranu. Teheran nie chce natomiast zaakceptować porozumienia, które zostawia najważniejsze sporne kwestie na później.
W tle pozostają także sankcje, irański program nuklearny, rola regionalnych sojuszników Teheranu oraz bezpieczeństwo amerykańskich wojsk na Bliskim Wschodzie. To sprawia, że nawet tymczasowy rozejm wymagałby uzgodnień znacznie szerszych niż samo wstrzymanie nalotów. Na razie sygnał jest odwrotny: dyplomacja nie przynosi przełomu, a działania wojskowe trwają.
Dla Polski i Europy konflikt USA–Iran ma znaczenie przede wszystkim gospodarcze i energetyczne. Jeśli napięcie wokół cieśniny Ormuz będzie rosło, rynki mogą wyceniać większe ryzyko w dostawach ropy i paliw. To może uderzać w kierowców, firmy transportowe, importerów i gospodarstwa domowe.
Najbardziej wrażliwe będą ceny paliw oraz koszty przewozu towarów. Droższy transport może z czasem wpływać na ceny usług, dostaw i części produktów. Dlatego konflikt na Bliskim Wschodzie nie jest dla europejskich odbiorców odległą sprawą — jego skutki mogą pojawić się na stacjach paliw i w kosztach działalności firm.
Na tym etapie najbezpieczniej pisać, że Iran odrzucił najnowszą propozycję rozejmu, a USA odpowiedziały kontynuacją uderzeń. Nie ma jednak podstaw, by przesądzać, że Teheran całkowicie odmawia rozmów pokojowych. Kluczowe pozostaje to, czy strony znajdą formułę porozumienia w sprawie Ormuzu i dalszej deeskalacji.