Jak informowaliśmy wcześniej na Pilne24, jednym z pierwszych elementów kampanii był cyberatak na bydgoskie Radio PiK. 16 sierpnia hakerzy uzyskali dostęp do systemu redakcyjnego i opublikowali fałszywy materiał sugerujący, że Polska planuje zajęcie części terytorium Czech. Czytaj więcej: https://pilne24.pl/news/20260820-hakerzy-zaatakowali-radio-pik-opublikowali-fake-newsa-o-polsce-i-czechach
W kolejnych dniach okazało się, że podobna narracja jest rozpowszechniana również innymi kanałami. Fałszywy tekst pojawił się na stronie tcz.pl, a w Czechach powstała witryna niemal identyczna z portalem iROZHLAS. Zamieszczono na niej spreparowane informacje o rzekomych polskich roszczeniach terytorialnych.
Elementem operacji było też konto podszywające się pod ambasadora Czech w Polsce Břetislava Dančáka. Opublikowano na nim wygenerowane z użyciem sztucznej inteligencji nagranie i fałszywy dokument przypisywany polskiemu MSZ.
W Czechach pojawiły się ponadto płatne reklamy zapowiadające demonstrację w Trzyńcu pod hasłami dotyczącymi „obrony” Śląska Cieszyńskiego przed Polską. Według czeskich mediów wydarzenie nie zostało zgłoszone lokalnym władzom, a profil promujący akcję najprawdopodobniej posługiwał się fikcyjną tożsamością i zdjęciami wygenerowanymi przez AI.
Narracja wykorzystuje prawdziwy, historyczny spór związany z przebiegiem polsko-czeskiej granicy, ale przedstawia go jako rzekome plany przejęcia czeskiego terytorium przez Polskę.
Do sprawy odniósł się w środę wieczorem premier Donald Tusk. Opublikował po polsku i po czesku wpis z grafiką przedstawiającą Reksia i Krecika.
„Reksio i Krecik wiedzą o tym od dawna. Polska i Czechy to prawdziwi przyjaciele” – napisał premier. Jego wpis na X podał dalej premier Czech Andrej Babiš.
Reksio a Krtek to vědí už dávno. Polsko a Česko jsou opravdoví přátelé. 🇵🇱🤝🇨🇿 pic.twitter.com/9AWGSxaqnn
— Donald Tusk (@donaldtusk) August 26, 2026
Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK ocenia, że sposób prowadzenia kampanii odpowiada metodom znanym z rosyjskich operacji informacyjnych. Na obecnym etapie nie ma jednak jednoznacznego potwierdzenia, kto odpowiada za całą operację.