Wspierani przez Iran rebelianci Huti (uznawanego za organizację terrorystyczną) przeprowadzili kolejny atak na saudyjską infrastrukturę energetyczną. Według rzecznika ugrupowania dron uderzył w rafinerię Saudi Aramco w Jazan. Saudyjskie Ministerstwo Energii potwierdziło, że na terenie zakładu wybuchł pożar. Ogień został ugaszony, a w zdarzeniu nikt nie został ranny.
Kompleks Jazan został zaprojektowany do przerobu nawet 400 tys. baryłek ropy dziennie. Rafineria pozostawała jednak wyłączona z pracy już od końca lipca, dlatego na razie nie ma podstaw, by przypisywać najnowszemu atakowi dodatkowy spadek saudyjskich mocy przerobowych.
Atak także przy Bab al-Mandab
Niemal równocześnie Huti zaatakowali port Mocha w zachodnim Jemenie. Według jemeńskich sił zbrojnych w ostrzale zginęło siedem osób, a 30 zostało rannych. Wśród zabitych było czterech wojskowych i trzech cywilów. Obrona przeciwlotnicza miała zestrzelić 11 dronów uczestniczących w ataku.
Port Mocha znajduje się niedaleko cieśniny Bab al-Mandab, która łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską. Jest to jeden z kluczowych punktów światowego handlu morskiego. Według amerykańskiej Energy Information Administration w pierwszej połowie 2025 roku przepływało tamtędy około 4,2 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie.
Nie tylko Ormuz
Rosnące zagrożenie na Morzu Czerwonym ma szczególne znaczenie w czasie, gdy problemy dotyczą również Cieśniny Ormuz. Przez ten szlak w pierwszej połowie 2025 roku transportowano średnio około 20,9 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiadało mniej więcej jednej piątej światowego zużycia płynnych paliw.
Bab al-Mandab jest przy tym ważnym elementem alternatywnej drogi dla części saudyjskiego eksportu omijającego Ormuz. Zamknięcie lub poważne ograniczenie żeglugi w rejonie Morza Czerwonego oznaczałoby konieczność stosowania dłuższych i droższych tras.
Ryzyko nie jest wyłącznie teoretyczne. W lipcu Huti ogłosili blokadę saudyjskich portów i zagrozili atakami na jednostki, które będą z nich korzystać. Po tych ostrzeżeniach dwa tankowce przewożące saudyjską ropę do Azji zawróciły na Morzu Czerwonym i zmieniły trasę zamiast przepłynąć przez Bab al-Mandab.
Kolejne ataki zwiększają więc ryzyko nie tylko dla infrastruktury energetycznej na lądzie, ale również dla szlaków, którymi ropa trafia na światowe rynki. EIA podkreśla, że nawet czasowe zakłócenie ruchu przez strategiczne cieśniny może wydłużać transport, podnosić koszty żeglugi i wpływać na światowe ceny energii.