Do ataku doszło wieczorem 3 sierpnia na Morzu Czarnym. Statek typu ro-ro płynął z Noworosyjska do tureckiego Samsunu, gdy około 20 mil morskich od rosyjskiego wybrzeża został trafiony przez bezzałogowy statek powietrzny.

Na pokładzie znajdowały się 22 osoby. Wszystkie zostały ewakuowane przez rosyjskie służby, w tym trzech ciężko rannych członków załogi. Po ataku ogień nadal obejmował dziobową część statku.

Nie wiadomo, kto przeprowadził atak

Do tej pory żadna ze stron nie przyznała się do uderzenia. Tureckie władze nie wskazały, czy dron należał do Rosji, Ukrainy czy innego podmiotu. Oficjalnie potwierdzono jedynie, że „Nadezhda” została zaatakowana po opuszczeniu portu w Noworosyjsku.

Tego samego wieczoru zaatakowany miał zostać także drugi turecki statek cywilny – „Yaşar”. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Turcji poinformowało, że w obu zdarzeniach ucierpieli członkowie załóg, w tym obywatele tureccy.

Turcja apeluje do Rosji i Ukrainy

Ankara wezwała Rosję i Ukrainę do podjęcia konkretnych działań zapewniających bezpieczeństwo żeglugi na Morzu Czarnym. Turecki resort spraw zagranicznych podkreślił, że rozszerzanie się wojny na szlaki cywilne może mieć konsekwencje nie tylko dla transportu morskiego, ale także dla bezpieczeństwa żywnościowego.

Stan rannych jest monitorowany przez tureckie służby konsularne. Nie podano dotąd, kiedy możliwe będzie ugaszenie pożaru ani czy uszkodzony statek będzie mógł zostać odholowany do portu.