Na gospodarstwie położonym kilka kilometrów od Río Mayo w prowincji Chubut znaleziono pięć martwych koni — trzy klacze i dwa ogiery.
Właściciel zwierząt Francisco Quilodrán relacjonował lokalnym mediom, że koniom brakowało m.in. oczu, uszu, języków oraz fragmentów miękkich tkanek. Twierdził też, że w pobliżu nie było krwi ani śladów samochodów czy ludzi.
Sprawa szybko zyskała rozgłos, gdy mieszkańcy zaczęli zgłaszać obserwacje nietypowych świateł nad okolicą. Część internautów i środowisk ufologicznych połączyła oba wydarzenia, choć nie ma dowodów na jakikolwiek związek między nimi.
Na miejsce pojechali policjanci. Po oględzinach nie znaleźli śladów świadczących o ingerencji osób trzecich ani o użyciu noża lub innego ostrego narzędzia.
Według funkcjonariuszy nietypowy wygląd zwłok może być efektem naturalnych procesów zachodzących po śmierci zwierząt. Słońce, wiatr i wysychanie mogą powodować kurczenie się skóry, natomiast miękkie tkanki są często usuwane przez ptaki, owady i inne padlinożerne zwierzęta.
Nie ustalono jednak jednoznacznie, dlaczego wszystkie pięć koni padło. Wśród możliwych przyczyn wymieniano m.in. warunki pogodowe, brak wody lub pożywienia albo spożycie szkodliwej substancji. Dokumentacja sprawy została przekazana prokuraturze, która może zdecydować o dalszych badaniach weterynaryjnych.