Huti umacniają swoją pozycję przy jednym z najważniejszych morskich szlaków handlowych świata. Po zajęciu portowego miasta Mokha rebelianci przejęli również wyspę Mayun, znaną także jako Perim, leżącą w cieśninie Bab al-Mandab między Jemenem a Rogiem Afryki.

Zdobycie wyspy daje Huti znacznie lepszą pozycję do wywierania presji na statki przepływające między Morzem Czerwonym a Zatoką Adeńską. Nie oznacza jednak całkowitego zamknięcia cieśniny. Jeszcze 10 września przepłynęło przez nią 26 jednostek.

Znaczenie Bab al-Mandab wzrosło dodatkowo w związku z problemami w cieśninie Ormuz. Według amerykańskiej EIA w drugim kwartale 2026 roku przez Bab al-Mandab transportowano średnio około 8,1 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie. Rok wcześniej skala transportu była znacznie mniejsza. Arabia Saudyjska zaczęła bowiem kierować większą część eksportu przez Morze Czerwone, omijając ograniczony ruch przez Ormuz.

Sytuacja zwiększa obawy o dalsze zakłócenia dostaw ropy i transportu towarów między Azją a Europą. Już wcześniejsze ataki Huti na statki na Morzu Czerwonym zmuszały armatorów do omijania regionu i wybierania znacznie dłuższej trasy wokół Przylądka Dobrej Nadziei.

Napięcie w regionie odbija się także na cenach surowca. W piątek ropa Brent pozostawała powyżej 105 dolarów za baryłkę, a rynek reagował zarówno na ograniczenia w Ormuzie, jak i rosnące zagrożenie na Morzu Czerwonym.

Sytuacja w Jemenie pozostaje dynamiczna. Przejęcie kolejnych strategicznych punktów przez Huti zwiększa też ryzyko ponownego rozszerzenia konfliktu, który od rozejmu w 2022 roku pozostawał w dużej mierze zamrożony.