Do masowych ograniczeń kont miało dojść w nocy z 2 na 3 września, w czasie trwających już 95. dzień protestów w Albanii. Według organizatorów ruchu i organizacji monitorujących sprawę, część profili została zablokowana, inne straciły możliwość publikowania lub zasięgi.

Aktywiści twierdzą, że wiele kont zostało zgłoszonych w podobny sposób, m.in. pod pretekstem naruszenia praw autorskich. W części przypadków po odwołaniu platforma Meta miała przywrócić usunięte treści.

Nie ma jednak dowodu, że za blokadami stoi bezpośrednio albański rząd. Premier Edi Rama zaprzeczył, by władze miały związek z ograniczaniem kont protestujących.

„Flamingo Revolution” rozpoczęła się jako protest przeciwko planom dużych inwestycji turystycznych i zabudowie terenów w rejonie laguny Narta i Zvërnec. Z czasem demonstracje przerodziły się w szerszy ruch antyrządowy, którego uczestnicy protestują przeciw korupcji, sposobowi zarządzania państwem i wpływom dużego biznesu na decyzje władz.

Organizatorzy domagają się m.in. dymisji rządu i powołania gabinetu technicznego.

Na razie nie ustalono, kto odpowiada za skoordynowane zgłoszenia i ograniczenia kont. Aktywiści mówią o próbie uciszenia ruchu w mediach społecznościowych, ale brak jest oficjalnych dowodów wskazujących konkretnego zleceniodawcę.