Do zdarzenia doszło w niedzielę na lotnisku we Wrocławiu. Podczas odprawy 29-letni Polak, pytany o niebezpieczne przedmioty w bagażu, stwierdził, że ma w walizce bombę. Na miejsce wezwano funkcjonariuszy Straży Granicznej. Przeprowadzono rozpoznanie minersko-pirotechniczne, które nie wykazało żadnego zagrożenia.
Żart miał jednak dla pasażera konkretne konsekwencje. Mężczyzna został ukarany mandatem, a kapitan samolotu zdecydował o skreśleniu go z listy pasażerów. 29-latek nie poleciał więc do Turcji.
Straż Graniczna przypomina, że informacje o bombach i innych niebezpiecznych przedmiotach na lotniskach są traktowane poważnie, nawet jeśli pasażer uważa je za żart.
Podobna sytuacja wydarzyła się dzień wcześniej na lotnisku w Poznaniu. Tam również pasażer lecący do Turcji powiedział, że ma bombę w bagażu. Zagrożenia nie stwierdzono, ale mężczyzna także został ukarany i nie wszedł na pokład.