Ponad 6,3 tys. pacjentów z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym wzięło udział w badaniu, które miało sprawdzić, czy ograniczenie przewlekłego stanu zapalnego może zapobiegać zawałom i udarom. Do uczestników należały osoby z miażdżycową chorobą sercowo-naczyniową, przewlekłą chorobą nerek oraz podwyższonym poziomem hsCRP, czyli jednego ze wskaźników stanu zapalnego. Uczestnicy otrzymywali raz w miesiącu ziltivekimab albo placebo.
Lek blokuje interleukinę 6, białko odgrywające istotną rolę w procesach zapalnych. Pod względem biologicznym terapia zadziałała: u pacjentów spadło stężenie IL-6 oraz hsCRP. Problem w tym, że nie przełożyło się to na mniej zawałów, udarów ani zgonów sercowo-naczyniowych.
Ryzyko głównych zdarzeń sercowo-naczyniowych było niemal identyczne w obu grupach. Współczynnik ryzyka wyniósł 0,99, gdzie wartość 1 oznaczałaby brak różnicy między lekiem a placebo.
Stan zapalny pod znakiem zapytania?
Od lat jednym z kierunków badań nad miażdżycą jest hipoteza, że przewlekły stan zapalny może niezależnie zwiększać ryzyko destabilizacji blaszek miażdżycowych, a w konsekwencji zawału lub udaru.
Wynik ZEUS komplikuje ten obraz. Pokazuje bowiem, że samo skuteczne ograniczenie aktywności szlaku IL-6 i obniżenie markerów zapalnych nie wystarczyło, by poprawić rokowanie w tej grupie pacjentów.
Nie oznacza to jednak, że stan zapalny nie ma żadnego znaczenia. Możliwe, że naukowcy blokowali niewłaściwy mechanizm, efekt był niewystarczający albo taka terapia może działać tylko w innych grupach chorych.
Badania będą kontynuowane
Ziltivekimab nie znika całkowicie z badań klinicznych. Novo Nordisk prowadzi jeszcze dwa duże programy — jeden dotyczący niewydolności serca, drugi pacjentów po ostrym zawale. Wyniki obu mają zostać przedstawione w pierwszej połowie 2027 roku.
W badaniu ZEUS częściej obserwowano także poważne infekcje u osób otrzymujących lek. Nie odnotowano natomiast różnicy w całkowitej śmiertelności między grupami.