Rakieta, która spadła na Lubelszczyźnie, stała się tematem najważniejszych światowych mediów. Reuters informuje, że premier Donald Tusk przekazał, iż wszystko wskazuje na rosyjską rakietę manewrującą Ch-101. Obiekt spadł w pobliżu Tarnawy-Kolonii, około 100 kilometrów od granicy z Ukrainą. Na miejscu znaleziono krater o średnicy około 10 metrów. Nikt nie został ranny.
Według Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej około godz. 3:40, a następnie zniknął z radarów. Reuters podaje, że po zgłoszeniu wybuchu na miejsce skierowano służby i wojskowy śmigłowiec.
Zagraniczne media piszą o ryzyku eskalacji
Reuters przedstawia incydent jako kolejny przypadek naruszenia przestrzeni powietrznej państw leżących na wschodniej flance NATO. Agencja przypomina, że podobne zdarzenia w Polsce, Rumunii i krajach bałtyckich wzmacniają obawy, że wojna w Ukrainie może przypadkowo lub celowo rozszerzyć się poza granice tego kraju.
Associated Press łączy sprawę z dużym rosyjskim atakiem na Ukrainę. Według agencji Rosja wystrzeliła ponad 70 rakiet i około 280 dronów, a jedna z rakiet manewrujących Ch-101 miała wlecieć w polską przestrzeń powietrzną. NATO poderwało samoloty, aby zabezpieczyć przestrzeń nad Polską.
The Guardian pisze z kolei, że Polska oskarżyła Rosję o naruszenie przestrzeni powietrznej po tym, jak pocisk eksplodował w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Gazeta zwraca uwagę, że incydent wywołał reakcję NATO i Unii Europejskiej oraz ponownie postawił pytanie o bezpieczeństwo europejskich państw graniczących z Ukrainą.
Tusk: nie ma podstaw, by sądzić, że celem była Polska
Najważniejsze zastrzeżenie dotyczy intencji. Premier Donald Tusk, który był na miejscu zdarzenia, powiedział, że nie ma powodów, by uważać, że Polska była celem ataku. Według Reutersa szef rządu wskazywał, że ukraińscy piloci próbowali zestrzeliwać rakiety zbliżające się do polskiej granicy.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte poinformował, że rozmawiał z Donaldem Tuskiem o zdarzeniu. Według Reutersa określił incydent jako kolejne lekkomyślne działanie Rosji i niebezpieczną konsekwencję wojny przeciwko Ukrainie.
Polski incydent w europejskim kontekście
Granica wojny znów znalazła się bardzo blisko terytorium NATO. Rakieta spadła na pole, bez ofiar i zniszczeń w zabudowaniach, ale sam fakt naruszenia przestrzeni powietrznej pokazuje, jak trudne jest zabezpieczenie państw graniczących z Ukrainą podczas dużych rosyjskich ostrzałów.
NATO już wcześniej wskazywało, że Rosja pozostaje długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Sojusz zwraca uwagę na rosnącą liczbę wrogich działań wobec państw członkowskich i partnerów, w tym naruszeń przestrzeni powietrznej, cyberataków i sabotażu.