Ceny paliw wyraźnie wzrosły po zakończeniu okresu obowiązywania rządowych osłon programu CPN. Jeszcze 30 czerwca maksymalna cena benzyny 95 wynosiła 6,00 zł za litr, benzyny 98 — 6,68 zł, a oleju napędowego — 6,19 zł. Po niecałym miesiącu, 22 lipca według e-petrol.pl średnia cena Pb95 wynosiła 7,29 zł za litr, Pb98 — 8,09 zł, a diesla — 7,64 zł. Autogaz kosztował średnio 3,09 zł za litr.

W porównaniu z poprzednim tygodniem najbardziej podrożał olej napędowy — z 7,19 do 7,64 zł za litr. Benzyna 95 wzrosła z 6,99 do 7,29 zł, a benzyna 98 z 7,79 do 8,09 zł.

Pełny bak jest droższy o kilkadziesiąt złotych

Przy 50-litrowym baku benzyny 95 tankowanie kosztuje obecnie około 364,50 zł. Taki sam bak diesla to około 382 zł. W porównaniu z cenami maksymalnymi z końca czerwca oznacza to wzrost kosztu tankowania o ponad 60 zł w przypadku benzyny 95 i ponad 70 zł w przypadku oleju napędowego.

Najmocniej odczują to osoby codziennie dojeżdżające do pracy, mieszkańcy mniejszych miejscowości i rodziny planujące wakacyjne wyjazdy.

Droższe paliwo to problem także dla firm

Wysokie ceny paliw uderzają nie tylko w prywatnych kierowców. Więcej zapłacą także firmy transportowe, kurierskie, budowlane, handlowe i usługowe. Każda działalność oparta na dojazdach, dostawach albo pracy w terenie ma teraz wyższe koszty.

Część firm może próbować przerzucać te wydatki na klientów, np. przez wyższe opłaty za dostawę, transport albo dojazd. W praktyce drogie paliwo może więc pośrednio wpłynąć także na ceny usług i części produktów.

Kierowcom zalecamy porównywanie cen przed tankowaniem, szczególnie przed dłuższą trasą. Różnice między stacjami mogą być wyraźne, zwłaszcza przy autostradach, trasach szybkiego ruchu i w miejscowościach turystycznych. Dla firm to z kolei sygnał do ponownego przeliczenia kosztów transportu i dostaw. Jeśli ceny paliw utrzymają się wysoko, ich wpływ może być widoczny nie tylko na stacjach, ale też w codziennych cenach usług.