Manifestacje zorganizowane przez ruch „Gen Z regelt”, czyli „Pokolenie Z przejmuje władzę”, odbyły się w około 30 niemieckich miastach. Uczestnicy domagali się większego wsparcia dla ochrony zdrowia i edukacji oraz sprawiedliwszego podziału obciążeń społecznych. Sprzeciwiali się również obowiązkowej służbie wojskowej.

Jak informuje Interia, większość demonstracji początkowo przebiegała spokojnie. Sytuacja zmieniła się po ich zakończeniu, gdy w kilku miastach doszło do starć z policją, podpaleń i niszczenia mienia. Najpoważniejsze incydenty odnotowano we Frankfurcie nad Menem.

Frankfurt. Ponad 100 zatrzymanych i splądrowane sklepy

We Frankfurcie część centrum miasta została odgrodzona policyjnym kordonem z powodu gwałtownych zamieszek. Na ulicach dochodziło do starć z funkcjonariuszami, wybijania witryn sklepowych oraz podpaleń koszy na śmieci. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania przedstawiające zniszczenia i ogień na ulicach.

Według informacji przekazanych przez policję uczestnicy zamieszek włamywali się do sklepów, między innymi z obuwiem. Doszło również do włamania do lokalu sprzedającego broń. Funkcjonariusze zatrzymali sprawcę i zabezpieczyli przy nim dwie sztuki broni.

W zabezpieczaniu miasta uczestniczyło ponad tysiąc policjantów. Zatrzymano przeszło 100 osób. Służby nadal zabezpieczały zniszczone i splądrowane lokale, a rzecznik policji określił straty jako znaczne. Ich dokładna wartość nie była jeszcze znana.


Premier Hesji potępia przemoc

Do wydarzeń odniósł się premier Hesji Boris Rhein, który wyraził oburzenie skalą przemocy w centrum Frankfurtu. Zapowiedział surowe konsekwencje wobec sprawców i podziękował policjantom za działania podczas zamieszek.

„Ten, kto zachowuje się tak jak napastnicy w centrum Frankfurtu, sam stawia się poza naszym społeczeństwem” — stwierdził Boris Rhein, cytowany przez Interię.

Premier Hesji nazwał wydarzenia haniebnymi. Podkreślił, że osoby odpowiedzialne za ataki i niszczenie mienia powinny ponieść konsekwencje.

Berlin. Rannych 27 policjantów, 56 osób zatrzymanych

Do poważnych incydentów doszło także w Berlinie. Według stołecznej policji podczas wydarzeń rannych zostało 27 funkcjonariuszy, a 56 osób zatrzymano w związku z naruszeniami prawa. Wśród odnotowanych czynów znalazły się niszczenie mienia oraz posiadanie niebezpiecznych przedmiotów, broni i materiałów wybuchowych.

Na ulicach niemieckiej stolicy służbę pełniło około 1500 policjantów. Funkcjonariusze zaznaczyli jednak, że same wielotysięczne demonstracje przebiegały niemal bez zakłóceń. Niebezpiecznie zrobiło się dopiero po oficjalnym zakończeniu protestów.

Starcia w Stuttgarcie i zatrzymania w Kolonii

Policja interweniowała również w Stuttgarcie, gdzie część demonstrantów opuściła wyznaczoną trasę przemarszu. Zamaskowani uczestnicy odpalali fajerwerki i nie reagowali na polecenia funkcjonariuszy. Podczas działań rannych zostało dwóch policjantów.

Służby odnotowały dziesiątki naruszeń prawa, w tym przypadki niszczenia mienia, podpaleń koszy na śmieci oraz włamań. Zatrzymano kilka osób. Policji udało się jednak opanować sytuację i zapobiec zamieszkom na większą skalę.

W Kolonii zatrzymano pięciu uczestników protestów. Funkcjonariusze skonfiskowali zamaskowanym osobom koktajle Mołotowa oraz młotki ratunkowe.

„Skonfiskowaliśmy koktajle Mołotowa i młotki ratunkowe zamaskowanym osobom. Ich zamiary były oczywiste” — powiedział Johannes Hermanns, lokalny komendant policji, cytowany przez Interię.

Organizatorzy zapowiadają kolejne demonstracje

Przedstawiciele ruchu „Gen Z regelt” przekonują, że nie odpowiadają za wydarzenia, do których dochodzi po oficjalnym zakończeniu organizowanych przez nich zgromadzeń. Podkreślają, że nie mają kontroli nad zachowaniem wszystkich osób pozostających na ulicach.

Mimo zamieszek i licznych interwencji policji organizatorzy nie zamierzają rezygnować z dalszych protestów. Zapowiadają kontynuowanie mobilizacji i organizowanie kolejnych manifestacji w niemieckich miastach.