Wszystko zaczęło się od nagrania
Sprawę nagłośnił chiński bloger, który w powiecie Kangbao w prowincji Hebei nagrał handlarzy przygotowujących kapustę do transportu. Na filmach widoczne były pojemniki opisane jako roztwór formaldehydu.
22 sierpnia lokalne władze poinformowały, że po przeprowadzeniu wstępnej kontroli potwierdzono opisane na nagraniu nielegalne praktyki. Według komunikatu handlarze używali substancji w celu zachowania świeżości warzyw podczas transportu. Policja podjęła działania wobec osób i pojazdów związanych ze sprawą, a służby rozpoczęły ustalanie, dokąd trafiła kapusta.
Formaldehyd nie może być stosowany w Chinach do konserwowania żywności. Substancja jest klasyfikowana jako czynnik rakotwórczy dla ludzi.
Kontrole na targowiskach w całych Chinach
Sprawą zajęły się następnie Biuro Bezpieczeństwa Żywności Rady Państwa, Ministerstwo Rolnictwa i Spraw Wiejskich oraz Państwowa Administracja Regulacji Rynku.
Instytucje poleciły przeprowadzenie specjalnych kontroli i badań kapusty oraz innych łatwo psujących się warzyw. Zapowiedziano również surowe działania wobec osób wykorzystujących niedozwolone substancje.
Kontrole prowadzone są już w wielu regionach. Przykładowo 31 sierpnia w Jiangjin przebadano 15 partii różnych warzyw i w żadnej nie wykryto pozostałości formaldehydu. Podobne wyniki przyniosły kontrole w innych miastach.
Na razie nie wiadomo, jak długo trwał proceder ani jaka dokładnie ilość kapusty została w ten sposób potraktowana.
Sprawę sprawdzają również sąsiednie kraje
Skandal wywołał reakcję także poza Chinami. Korea Południowa zwiększyła kontrole kapusty i produktów z kapusty importowanych z Chin. Do 31 sierpnia przebadano m.in. 15 partii świeżej kapusty oraz 124 partie chińskiego kimchi – formaldehydu nie wykryto. Koreańskie służby poinformowały również, że problematyczna kapusta z rejonu Zhangjiakou nie trafiła do kraju.
Tajwan uspokoił natomiast mieszkańców, że świeża i chłodzona kapusta pochodząca z Chin kontynentalnych nie jest dopuszczona do importu.