Do zdarzenia doszło 1 września przy stacji elektroenergetycznej w Turnow-Preilack w powiecie Spree-Neiße. Około godz. 8 policja otrzymała zgłoszenie o możliwym uszkodzeniu jednej z napowietrznych linii. Na miejscu funkcjonariusze znaleźli kilka tzw. niekonwencjonalnych urządzeń wybuchowych i zapalających. Część z nich nie została uruchomiona i została zabezpieczona przez pirotechników z Krajowego Urzędu Kryminalnego Brandenburgii. Trwa zabezpieczanie śladów.
Według operatora sieci 50Hertz urządzenia przypominały samodzielnie wykonane pociski podobne do dużych rakiet sylwestrowych. Niemieckie media informują, że co najmniej część z nich miała zostać użyta przeciwko infrastrukturze energetycznej. Doszło do krótkotrwałego przerwania pracy kilku linii, jednak dostawy energii dla mieszkańców nie zostały zakłócone.
Operator pobliskiej elektrowni Jänschwalde, LEAG, określił zdarzenie jako atak. W jednym z bloków elektrowni doszło również do technicznego wyłączenia, ale służby nadal sprawdzają, czy miało ono bezpośredni związek z próbą sabotażu.
Premier Brandenburgii Dietmar Woidke mówi o próbie ataku na infrastrukturę krytyczną.
– „Na szczęście w tym zdarzeniu nikt nie ucierpiał. To najważniejsza wiadomość. Mimo to bardzo poważnie traktujemy ataki na naszą infrastrukturę krytyczną” – przekazał Woidke. Dodał, że służby intensywnie pracują nad ustaleniem sprawców.
Na razie nie wiadomo, kto przygotował urządzenia ani jaki był motyw działania. Nie potwierdzono również pojawiających się wcześniej sugestii, że celem sprawców miał być rozległy blackout. Niemiecka policja zaapelowała do świadków o zgłaszanie wszelkich informacji dotyczących podejrzanych osób lub aktywności w rejonie stacji.
Elektrownia Jänschwalde jest jednym z ważniejszych obiektów energetycznych w Brandenburgii. Obecnie dysponuje trzema czynnymi blokami o łącznej mocy 1500 MW.