Oficerowie z Petersburga przylecieli do Królewca
Według ustaleń „The Wall Street Journal” w lipcu rosyjscy oficerowie wojskowi przybyli z Petersburga do obwodu królewieckiego.
Na miejscu nadzorowali ćwiczenie dotyczące przygotowania regionu na wypadek mobilizacji jego mieszkańców. Sprawdzano procedury obejmujące zakwaterowanie powołanych, zapewnienie im żywności oraz wydawanie uzbrojenia.
Źródła WSJ twierdzą, że nie był to odosobniony przypadek. Podobne testy mają być prowadzone w różnych częściach Rosji, aby administracja i wojsko były gotowe, gdyby Kreml zdecydował się na kolejną falę poboru. Dziennik nie podał jednak, w których konkretnie regionach odbywały się pozostałe ćwiczenia.
Mobilizacja nie została ogłoszona
Sam fakt przeprowadzenia ćwiczeń nie oznacza rozpoczęcia mobilizacji.
Według zachodnich źródeł cytowanych przez WSJ Kreml nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Rozmówcy gazety oceniają również, że ewentualny pobór jest mało prawdopodobny przed zaplanowanymi na 18–20 września wyborami do rosyjskiej Dumy Państwowej.
Obwód królewiecki ma przy tym szczególne znaczenie strategiczne. Rosyjska eksklawa znajduje się pomiędzy Polską i Litwą oraz posiada rozbudowaną infrastrukturę wojskową.
Nie ma jednak informacji wskazujących, że lipcowe ćwiczenie było przygotowaniem do działań przeciwko państwom NATO. Dostępne ustalenia dotyczą przede wszystkim zdolności Rosji do przeprowadzenia potencjalnego poboru.
Zełenski mówi o 300 tys. ludzi
Równolegle o przygotowaniach do nowej mobilizacji od kilku tygodni mówi strona ukraińska.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski 11 sierpnia poinformował, że otrzymał raport ukraińskiego wywiadu wojskowego dotyczący rosyjskich przygotowań. Według niego miały je potwierdzać rosyjskie dokumenty wewnętrzne, a pobór miałby ruszyć jesienią, po wyborach parlamentarnych.
W kolejnych wypowiedziach Zełenski sprecyzował skalę, mówiąc o około 300 tys. dodatkowych żołnierzy jeszcze w 2026 roku. Ukraiński prezydent ocenia, że większość nowych sił zostałaby wykorzystana przede wszystkim do walk na wschodzie Ukrainy.
Institute for the Study of War odnotowuje tę deklarację, wskazując, że dodatkowe oddziały mogłyby zostać użyte do wzmocnienia rosyjskich sił w obwodach donieckim i ługańskim. ISW podkreśla jednocześnie, że są to informacje przedstawione przez stronę ukraińską.
Rosja zaprzecza
Moskwa oficjalnie utrzymuje, że nowa masowa mobilizacja nie jest obecnie planowana.
20 sierpnia stały przedstawiciel Rosji przy ONZ Wasilij Nebenzia powiedział dziennikarzom, że – według jego wiedzy – Rosja nie potrzebuje obecnie masowej mobilizacji, a taki proces „nie jest planowany ani oczekiwany”.
Jednocześnie, odnosząc się do spekulacji dotyczących okresu po wyborach, dodał, że należy poczekać i zobaczyć, co wydarzy się po głosowaniu.
Podobne zapewnienia pod koniec lipca składał Dmitrij Miedwiediew, określając doniesienia o przygotowywanej mobilizacji jako prowokację przedwyborczą.
Kolejna mobilizacja byłaby pierwszą od 2022 roku
Ostatnią dużą falę poboru Władimir Putin ogłosił 21 września 2022 roku jako „częściową mobilizację”.
Od tego czasu Rosja przede wszystkim próbowała uzupełniać szeregi armii poprzez nabór żołnierzy kontraktowych i wysokie premie finansowe.
Nowa mobilizacja na poziomie setek tysięcy osób oznaczałaby więc największą zmianę w rosyjskim systemie uzupełniania wojsk od czterech lat.
Na tym etapie można potwierdzić, że Rosja testowała procedury mobilizacyjne w obwodzie królewieckim i – według źródeł zachodniego wywiadu – podobne ćwiczenia odbywają się także w innych regionach. Nie ma natomiast publicznie dostępnego dekretu ani oficjalnego potwierdzenia, że decyzja o rozpoczęciu mobilizacji została już podjęta.