We wtorek, 3 listopada, senacka Komisja Zdrowia zajmuje się nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Projekt przewiduje m.in. ograniczenie wynagrodzeń personelu medycznego oraz nowe zasady dotyczące czasu pracy. Maksymalna stawka ma wynosić około 240 zł brutto za godzinę, a miesięczny limit pracy – 320 godzin. Część personelu miałaby być również zatrudniana na co najmniej połowę etatu.
Podczas prac sejmowych do projektu dołączono także rozwiązania określane jako „Lex Kacprzyk”.
Nawet dożywotni zakaz pracy na NFZ
Przepisy zostały zgłoszone przez posła Janusza Cieszyńskiego z Rozwoju Plus. Początkowo nie uzyskały poparcia sejmowej Komisji Zdrowia, ale później wróciły jako wniosek mniejszości i zostały zaakceptowane podczas głosowania w Sejmie.
Regulacja ma dotyczyć lekarzy, którzy poświadczają nieprawdę m.in. w dokumentacji dotyczącej wykonanych świadczeń, czasu lub miejsca pracy. W wersji przyjętej przez Sejm pierwsze stwierdzone naruszenie mogłoby skutkować wykluczeniem z udzielania świadczeń finansowanych ze środków publicznych na okres od miesiąca do ośmiu lat.
W przypadku kolejnego naruszenia możliwe byłoby dożywotnie wyłączenie z publicznego systemu ochrony zdrowia.
Za wprowadzeniem tych przepisów zagłosowało 416 posłów, 20 było przeciw, a żaden nie wstrzymał się od głosu. Całą ustawę poparło 229 posłów. Przeciw było 144 parlamentarzystów, a 67 wstrzymało się od głosu.
W Senacie pojawiły się propozycje złagodzenia kar
Podczas dalszych prac zgłoszono propozycje zmniejszenia surowości sankcji. Senator Tomasz Grodzki z Koalicji Obywatelskiej zaproponował, aby w przypadku ponownego naruszenia maksymalny okres wykluczenia z publicznego systemu wynosił pięć lat, zamiast obowiązywać bezterminowo.
Własną korektę przedstawił także Janusz Cieszyński. Poseł zapowiedział złagodzenie pierwotnego rozwiązania tak, aby maksymalna sankcja wynosiła dwa lata. Z jego propozycji zniknąć miałaby możliwość dożywotniego zakazu udzielania świadczeń finansowanych publicznie.
Cieszyński tłumaczył zmianę stanowiska rozmowami przeprowadzonymi po uchwaleniu przepisów i obawami, że pierwotne rozwiązanie mogłoby dotknąć również lekarzy, którzy nie dopuszczają się celowych nadużyć.
Senaccy legislatorzy mają poważne zastrzeżenia
Do „Lex Kacprzyk” krytycznie odniósł się również główny legislator Senatu.
W opinii przygotowanej do ustawy wskazano m.in. na możliwe problemy konstytucyjne związane ze sposobem wprowadzenia tych przepisów podczas prac w Sejmie.
Zastrzeżenia dotyczą także proporcjonalności dożywotniej sankcji, dużej swobody Prezesa NFZ przy ustalaniu długości zakazu oraz możliwości wykonania decyzji jeszcze przed prawomocnym rozstrzygnięciem sądu.
Skąd nazwa „Lex Kacprzyk”?
Określenie nawiązuje do sprawy lekarza Dawida K. Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła mu zarzut oszustwa dotyczącego ponad 583 tys. zł. Według śledczych sprawa ma związek z nierzetelnym rozliczaniem czasu pracy i fakturami wystawianymi Warszawskiemu Szpitalowi Południowemu.
Dawid K. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Samo przedstawienie zarzutu nie oznacza stwierdzenia winy.
Ostateczny kształt przepisów zależy teraz od dalszych prac Senatu. Jeżeli senatorowie wprowadzą poprawki, ustawa ponownie trafi do Sejmu.