Sytuacja w rejonie cieśniny Ormuz ponownie się zaostrza. W ciągu ostatniej doby zatonęły tam dwa statki handlowe, które wcześniej zostały trafione podczas oddzielnych incydentów. Pierwszym z nich był pływający pod banderą Singapuru kontenerowiec GFS Pride. Jednostka została trafiona niezidentyfikowanym pociskiem podczas przejścia przez cieśninę. Na statku wybuchł pożar, a następnie jednostka zatonęła.

Wszystkich 21 członków załogi udało się wcześniej bezpiecznie ewakuować.

Drugi statek był uszkodzony od września

Drugą jednostką był masowiec Cape Dao. Statek został zaatakowany już 23 września, około 15 mil morskich na północny wschód od Khasab w Omanie. W tamtym zdarzeniu zginął jeden członek załogi. Pozostali marynarze zostali ewakuowani.

Uszkodzona jednostka ostatecznie zatonęła dopiero teraz. Międzynarodowa Organizacja Morska potwierdziła zarówno zatonięcie Cape Dao, jak i GFS Pride.

Ataki obejmują już różne typy statków

Incydenty pokazują, że zagrożenie w rejonie cieśniny Ormuz nie dotyczy już wyłącznie tankowców. W ostatnich tygodniach uszkadzane były również kontenerowce, masowce i inne statki handlowe.

Według danych IMO do 14 października w rejonie cieśniny Ormuz i szerzej na Bliskim Wschodzie odnotowano już 113 potwierdzonych incydentów dotyczących żeglugi. GFS Pride i Cape Dao są drugim i trzecim statkiem, które zatonęły w tym regionie od rozpoczęcia konfliktu USA i Izraela z Iranem 28 lutego.

Coraz większe ryzyko dla światowego handlu

Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych szlaków morskich świata. Przez wąskie przejście pomiędzy Iranem a Omanem transportowana jest znaczna część światowej ropy i gazu, ale również kontenery, towary masowe i produkty przemysłowe. Rosnąca liczba ataków oznacza większe ryzyko dla załóg, armatorów i firm ubezpieczeniowych, a także możliwość dalszego wzrostu kosztów transportu.

Nie ustalono publicznie, kto odpowiada za trafienie GFS Pride. Reuters informuje jednak, że liczba ataków na żeglugę w regionie gwałtownie wzrosła wraz z eskalacją konfliktu z Iranem.