Prezydent USA Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone nie przeprowadzą nowych ataków na Iran przed wyborami do Kongresu, które odbędą się 3 listopada.

Trump przekazał w czwartek, że Waszyngton i Teheran prowadzą obecnie rozmowy dotyczące zakończenia trwającego od sześciu miesięcy konfliktu. Prezydent USA określił je jako „produktywne”. Deklaracja pojawiła się po doniesieniach, że amerykańska administracja rozważała kolejne działania militarne przeciwko Iranowi.

Rozmowy o zakończeniu wojny i cieśninie Ormuz

Stany Zjednoczone i Iran wymieniają propozycje dotyczące zakończenia wojny oraz ponownego otwarcia cieśniny Ormuz. To jeden z najważniejszych szlaków transportowych dla światowego rynku energii. Przez cieśninę przed eskalacją przechodziła znacząca część światowych dostaw ropy.

Rozmowy nadal nie oznaczają jednak porozumienia. Jednym z najtrudniejszych tematów pozostaje irański program nuklearny. Teheran deklaruje, że nie zamierza rezygnować z wzbogacania uranu ani oddawać zgromadzonych zapasów.

Reuters informuje również, że najnowsza irańska propozycja dotycząca zakończenia konfliktu została przez Trumpa odrzucona.

Ropa zaczęła tanieć

Deklaracja amerykańskiego prezydenta szybko wpłynęła na rynek energii. 

W piątek ceny ropy spadały, ponieważ inwestorzy zaczęli uwzględniać mniejsze ryzyko kolejnej eskalacji militarnej między USA a Iranem. Kontrakty na ropę Brent spadły w okolice 103 dolarów za baryłkę. W piątek rano notowania wynosiły około 103,18 dolara, czyli o ponad 1 dolara mniej niż wcześniej. Spadła również cena amerykańskiej ropy WTI.

Na rynek wpłynęła także informacja o wznowieniu przez Chiny eksportu produktów paliwowych po tygodniu świątecznym.

To nie jest zawieszenie broni

Zapowiedź Trumpa nie oznacza końca wojny ani formalnego zawieszenia broni. Prezydent USA zadeklarował jedynie, że do 3 listopada Stany Zjednoczone nie przeprowadzą kolejnych ataków na Iran. Nie przesądził jednocześnie, co wydarzy się po wyborach ani czy rozmowy z Teheranem zakończą się porozumieniem.

Sytuacja pozostaje więc napięta, ale piątkowa reakcja rynku pokazuje, że sama perspektywa ograniczenia dalszej eskalacji wystarczyła, by zmniejszyć część obaw o dostawy ropy.