Protesty rozpoczęły się w ubiegłym tygodniu w rejonie Paryża, ale szybko rozszerzyły się na kolejne części Francji.

Uczniowie domagają się przede wszystkim zwiększenia finansowania edukacji, zatrudnienia brakujących nauczycieli, zmniejszenia liczebności klas i poprawy stanu budynków szkolnych. Krytykują również przeładowane plany zajęć i presję związaną z systemem rekrutacji na studia Parcoursup.

Do protestów dołączyli również studenci. W czwartek blokowanych było około 30 kampusów uniwersyteckich.

1 949 zatrzymanych w ciągu jednego dnia

Skala czwartkowych wydarzeń była znacznie większa niż w poprzednich dniach.

Według francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych 1 949 osób zostało zatrzymanych w związku z blokadami i towarzyszącymi im incydentami.

Zatrzymania dotyczyły przede wszystkim podejrzeń:

  • przemocy wobec funkcjonariuszy,

  • udziału w agresywnych zgromadzeniach,

  • niszczenia mienia,

  • innych naruszeń porządku publicznego.

Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez poinformował również, że podczas czwartkowych wydarzeń rannych zostało 305 policjantów i żandarmów. Określił poziom przemocy jako wyjątkowo wysoki.

Około 900 akcji w całej Francji

Według źródeł bezpieczeństwa cytowanych przez AFP w czwartek odnotowano około 900 blokad, demonstracji lub incydentów związanych z protestami.

Akcje odbywały się już we wszystkich departamentach Francji.

Jeszcze w środę częściowo lub całkowicie blokowanych było 356 szkół średnich. Dzień później mobilizacja znacznie się rozszerzyła.

Podpalona szkoła w Nantes

Do jednego z najpoważniejszych incydentów doszło w Nantes.

Podczas blokady liceum Nelsona Mandeli celowo podpalono hol wejściowy, a ogień rozprzestrzenił się na fasadę budynku.

Pożar został ugaszony, jednak szkoła została uszkodzona.

Władze lokalne wskazywały, że do protestujących uczniów miały dołączać osoby nastawione na dokonywanie aktów przemocy i zniszczeń.

Podpalony pojazd strażaków w Marsylii

Bardzo napięta sytuacja panowała również w Marsylii.

W pobliżu liceum Saint-Exupéry osoby uczestniczące w zamieszkach otoczyły pojazd straży pożarnej. Strażacy zostali zmuszeni do opuszczenia samochodu, a następnie pojazd został podpalony.

Jeden ze strażaków został trafiony przedmiotem i doznał złamania kości twarzy.

W mieście atakowani byli również pracownicy szkół, a komunikacja publiczna została czasowo sparaliżowana.

Płonące kontenery i zablokowane tramwaje

Do starć i podpaleń dochodziło również w innych miastach.

W Strasburgu setki uczniów zgromadziły się przed liceum Couffignal. Blokowana była komunikacja tramwajowa, a na ulicach podpalano pojemniki na odpady.

Incydenty odnotowano również m.in. w Lille, Rouen, Reims, Tuluzie, Aix-en-Provence i Saint-Denis.

W części miejsc policja używała gazu łzawiącego do rozpraszania zgromadzeń.

Uczniowie oskarżają policję o zbyt brutalne działania

Przedstawiciele protestujących krytykują działania francuskich służb.

Uczniowie twierdzą, że policja zbyt szybko wykorzystuje gaz łzawiący i inne środki przymusu podczas blokad szkół.

Pojawiły się również przypadki poważnych obrażeń wśród młodych demonstrantów. Część z nich jest obecnie przedmiotem postępowań i kontroli dotyczących działań funkcjonariuszy.

Francuskie władze odpowiadają, że policja musi reagować na podpalenia, ataki na funkcjonariuszy i niszczenie infrastruktury.

Premier zwołał sztab kryzysowy

Skala wydarzeń doprowadziła do zwołania międzyresortowego sztabu kryzysowego pod przewodnictwem premiera Sébastiena Lecornu.

Po spotkaniu rząd stwierdził, że część protestów przekształciła się w „przemoc miejską”, która wykracza poza pokojowe postulaty uczniów.

Minister edukacji Édouard Geffray zapowiedział jednocześnie rozmowy z przedstawicielami uczniów, rodziców i pracowników szkół.

Ma również powstać platforma konsultacyjna, za pomocą której uczniowie będą mogli zgłaszać problemy dotyczące warunków nauki.

Polityczny spór o LFI

Wydarzenia stały się również przedmiotem ostrego konfliktu politycznego.

Przedstawiciele francuskiego rządu i część służb bezpieczeństwa zarzucają radykalnie lewicowej La France Insoumise – LFI, że jej działacze i sympatycy przyczyniają się do mobilizacji i zaostrzania protestów.

Reuters podał, powołując się na źródło zaznajomione z przebiegiem rządowego posiedzenia kryzysowego, że francuskie służby wskazywały na udział środowisk związanych z LFI w organizowaniu części działań.

LFI odrzuca te oskarżenia.

Jean-Luc Mélenchon i inni przedstawiciele ugrupowania twierdzą, że wspierają postulaty uczniów, ale opowiadają się za pokojowymi metodami protestu. Jednocześnie krytykują sposób działania policji.

Bruno Retailleau z Republikanów wezwał nawet do delegalizacji LFI, zarzucając partii próbę podsycania „powstania”. To stanowisko polityczne Retailleau, a nie ustalenie organów ścigania.

Protest rozpoczął się od problemów w szkołach

U podstaw obecnej mobilizacji pozostają jednak przede wszystkim problemy zgłaszane przez uczniów.

Wśród najczęściej wymienianych znajdują się:

  • brak nauczycieli i problemy z zastępstwami,

  • przepełnione klasy,

  • niedofinansowanie szkół,

  • zły stan części budynków,

  • zbyt długie i intensywne plany zajęć,

  • presja związana z rekrutacją na studia.

Rząd deklaruje gotowość do rozmów w tych sprawach, jednocześnie zapowiadając zdecydowane reagowanie na podpalenia, ataki i niszczenie mienia.

Sytuacja pozostaje napięta, a kolejne szkoły w części miast zdecydowały się zawiesić zajęcia stacjonarne lub przejść na nauczanie zdalne ze względów bezpieczeństwa.