Uczniowie i inni młodzi ludzie wyszli w piątek na ulice wielu niemieckich miast w ramach ogólnokrajowego protestu „Schulstreik gegen Wehrpflicht”.

Według organizatorów w demonstracjach w około 100 miastach wzięło udział łącznie ponad 45 tys. osób. Policja nie podała jednej ogólnokrajowej liczby, ale opublikowała dane dla części protestów. W Berlinie-Wedding miało demonstrować około 2400 osób, w Monachium 700, w Norymberdze 400, w Stuttgarcie 200, a we Frankfurcie 180.

Protestujący sprzeciwiają się przede wszystkim rozszerzaniu obowiązków wojskowych wobec młodych Niemców. Na demonstracjach pojawiały się hasła przeciw poborowi i przymusowemu udziałowi w wojnach.

Tłem protestów jest reforma niemieckiej służby wojskowej, która weszła w życie 1 stycznia 2026 roku. Od tego czasu 18-letni Niemcy otrzymują kwestionariusze dotyczące ich zainteresowania i predyspozycji do służby w Bundeswehrze. Mężczyźni mają obowiązek odpowiedzieć, natomiast w przypadku kobiet udział jest dobrowolny. 

Kolejny etap reformy ma rozpocząć się 1 lipca 2027 roku. Wtedy mężczyźni urodzeni od 2008 roku mają zostać objęci obowiązkowymi badaniami kwalifikacyjnymi. W niektórych regionach wezwania na takie badania zaczęły być jednak wysyłane już wcześniej, co stało się jednym z bezpośrednich powodów wrześniowej mobilizacji uczniów.

Niemcy nie przywróciły jednak na razie powszechnej obowiązkowej służby wojskowej. Obecny model w dalszym ciągu zakłada dobrowolność służby. Ustawa przewiduje jednak możliwość wprowadzenia tzw. „Bedarfswehrpflicht”, czyli obowiązkowego poboru uruchamianego w razie niedoboru ochotników lub pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa. Wymagałoby to osobnej decyzji Bundestagu.

Rząd federalny uzasadnia reformę potrzebą zwiększenia liczebności Bundeswehry. Do 2035 roku niemieckie siły zbrojne mają docelowo dysponować ponad 260 tys. żołnierzy zawodowych i kontraktowych oraz około 200 tys. rezerwistów.