Do sześciu wzrosła liczba ofiar eksplozji budynku w centrum Aten. W sobotę ratownicy wydobyli z gruzów kolejne ciała po piątkowym wybuchu w dzielnicy Plaka, położonej w pobliżu Akropolu.

Do eksplozji doszło około 7:35 rano przy ul. Lysikratous 15. Wybuch był na tyle silny, że dwupiętrowy budynek częściowo się zawalił, a odłamki uszkodziły sąsiednie obiekty i zaparkowane samochody.

Według greckich mediów wśród zabitych są cztery osoby z USA — dwaj mężczyźni i dwie kobiety. Wynajmowali apartament na pierwszym piętrze budynku. Pozostałe ofiary to 78-letni Brytyjczyk i 77-letnia Greczynka, którzy mieszkali wyżej.

Dwie kobiety z sąsiedniego budynku zostały przewiezione do szpitala. Jeszcze jedna osoba miała odnieść lekkie obrażenia od odłamków.

W akcji ratunkowej uczestniczyło około 30 strażaków, sześć pojazdów i trzy psy ratownicze. Służby korzystały z geofonów i specjalistycznych kamer, aby sprawdzić, czy pod gruzami znajdują się kolejne osoby.

Przyczyna eksplozji nadal jest wyjaśniana. Jedną z głównych hipotez jest poważny wyciek gazu. Według zastępcy burmistrza Aten ds. ochrony ludności dotychczasowe ustalenia wskazują, że problem mógł dotyczyć wewnętrznej instalacji gazowej budynku, a nie miejskiej sieci.

Śledczy sprawdzają również, czy przed eksplozją w budynku prowadzono prace, które mogły mieć wpływ na stan instalacji.

Greckie media podały także, że czworo Amerykanów miało w piątek po południu opuścić Ateny. W gruzach znaleziono m.in. paszporty i dokumenty związane z wynajmem apartamentu.