Finlandia mierzy się z gwałtownym wzrostem cen paliw. Szczególnie drogi jest olej napędowy, który według najnowszych danych Komisji Europejskiej jest obecnie najdroższy w całej Unii Europejskiej.

Problem zaczyna być odczuwalny nie tylko dla zwykłych kierowców, ale także dla branży transportowej.

Fińska telewizja Yle informuje, że część przewoźników zaczęła rezygnować z niektórych zleceń, ponieważ przy obecnych cenach diesla stają się one nieopłacalne. Organizacja SKAL, reprezentująca sektor transportowy, ostrzega, że firmy nie są w stanie długo funkcjonować przy takim poziomie kosztów.

Rosnąca frustracja kierowców przeniosła się na poziom polityczny

18 września uruchomiono obywatelską inicjatywę dotyczącą zniesienia dodatkowego podatku od samochodów osobowych i dostawczych z silnikiem Diesla. W ciągu kilku dni zebrała ona ponad 36 tys. podpisów. Aby projekt mógł trafić pod obrady parlamentu, potrzebnych jest 50 tys. podpisów.

Autorzy inicjatywy argumentują, że podatek powstał w czasach, gdy diesel był wyraźnie tańszy od benzyny. Obecnie sytuacja się odwróciła, a właściciele samochodów z silnikiem Diesla muszą ponosić zarówno wysokie koszty paliwa, jak i dodatkową daninę.

Wysokie ceny dotykają także użytkowników samochodów benzynowych. Yle wskazywało już wcześniej, że paliwo w Finlandii jest wyraźnie droższe niż m.in. w Szwecji, gdzie obniżono podatki. Różnica w cenie benzyny między Finlandią a częścią pozostałych krajów nordyckich dochodziła latem nawet do około 60 eurocentów na litrze.

Rząd premiera Petteriego Orpo zaczął analizować możliwe działania osłonowe. Według Yle jednym z rozważanych rozwiązań jest złagodzenie obowiązku dotyczącego udziału paliw odnawialnych, co mogłoby zmniejszyć presję na ceny przy dystrybutorach.

Na razie nie zapadła jednak żadna ostateczna decyzja.