Po kilku chłodniejszych, deszczowych i wietrznych dniach lato znów zacznie przypominać o sobie mocniej. Według prognoz przywoływanych przez IMGW i media pogodowe, cieplejsze powietrze będzie stopniowo przesuwać się do Polski od zachodu. Pierwsze wartości w pobliżu lub powyżej 30°C mogą pojawić się w połowie lipca, a większe ocieplenie jest możliwe w kolejnych dniach.
Na razie oficjalne prognozy dla największych miast nie pokazują natychmiastowego skoku do ekstremalnych temperatur. W najbliższych dniach Wrocław może dojść do około 30°C, Szczecin do 29°C, Warszawa do 28°C, a Kraków do 27°C. To wyraźne ocieplenie po chłodniejszym okresie, ale jeszcze nie fala skrajnego upału w całym kraju.
Większe wartości pojawiają się w prognozach modelowych na dalszy termin. Część wyliczeń sugeruje, że około 18–19 lipca na zachodzie Polski możliwe są temperatury rzędu 35–38°C w cieniu. Takie prognozy trzeba jednak traktować jako scenariusz, a nie pewnik. Im dalszy termin, tym większe ryzyko zmiany zasięgu i siły upału.
43°C? To może być temperatura przy gruncie, nie oficjalny pomiar
Najbardziej elektryzująca liczba w medialnych zapowiedziach to 43°C. Przy takim przekazie trzeba bardzo wyraźnie rozróżnić kilka pojęć: temperaturę powietrza w cieniu, temperaturę przy gruncie, temperaturę nagrzanych powierzchni oraz temperaturę odczuwalną.
Standardowa temperatura w prognozach pogody odnosi się do pomiaru powietrza w cieniu, na odpowiedniej wysokości i w określonych warunkach. Przy gruncie, na betonie, asfalcie, placu zabaw, parkingu albo w samochodzie wartości mogą być znacznie wyższe. Dlatego 43°C może być realnym zagrożeniem dla organizmu, ale niekoniecznie oznacza, że oficjalny termometr meteorologiczny pokaże tyle w cieniu.
To ważne, bo przesadnie sensacyjny przekaz może wprowadzać w błąd. Upał sam w sobie będzie groźny już przy 30–35°C, szczególnie jeśli potrwa kilka dni, obejmie miasta i połączy się z ciepłymi nocami. Nie trzeba rekordowych 43°C, aby wzrosło ryzyko zasłabnięć, odwodnienia i przegrzania organizmu.
Najbardziej odczują to miasta, kierowcy i osoby pracujące na zewnątrz
Powrót wysokich temperatur będzie szczególnie uciążliwy w dużych miastach. Beton, asfalt i zabudowa długo oddają ciepło, przez co wieczorem temperatura spada wolniej niż poza miastem. Jeśli pojawią się noce tropikalne, czyli temperatura nie spadnie poniżej 20°C, organizm będzie miał mniej czasu na regenerację.
Kierowcy powinni pamiętać, że samochód nagrzewa się błyskawicznie. Nawet krótki postój w pełnym słońcu może zmienić auto w pułapkę dla dziecka, osoby starszej albo zwierzęcia. W czasie upałów warto planować dłuższe trasy rano lub wieczorem, robić przerwy i mieć w aucie zapas wody.
Trudniejsze warunki czekają też osoby pracujące na zewnątrz: budowlańców, drogowców, kurierów, rolników, pracowników komunalnych i gastronomię sezonową. Przy wysokiej temperaturze rośnie ryzyko odwodnienia, spadku koncentracji i wypadków. Znaczenie mają przerwy, cień, dostęp do wody i ograniczanie najcięższych zadań w najgorętszej porze dnia.
Jak przygotować się na powrót gorąca?
Najważniejsze jest śledzenie aktualnych prognoz i ostrzeżeń IMGW, bo sytuacja może zmieniać się z dnia na dzień. Jeśli upał rzeczywiście się nasili, warto wcześniej zaplanować codzienne obowiązki: zakupy, podróże, treningi, spacery z psem i pracę w ogrodzie.
W mieszkaniu najlepiej ograniczać nagrzewanie już od rana: zasłonić okna od strony słońca, wietrzyć w nocy i nad ranem, a w dzień unikać wpuszczania gorącego powietrza. Trzeba też regularnie pić wodę, nawet bez uczucia pragnienia, i unikać długiego przebywania na pełnym słońcu.
Szczególnej uwagi będą wymagały dzieci, seniorzy, osoby chore przewlekle i zwierzęta. W czasie upału niebezpieczne mogą być także pozornie zwykłe czynności: stanie w kolejce na słońcu, jazda komunikacją bez klimatyzacji, praca w nagrzanym pomieszczeniu albo spacer po rozgrzanym chodniku.
Na razie najbezpieczniej mówić o stopniowym powrocie gorąca i możliwych upałach w połowie lipca oraz po połowie miesiąca. Informacje o 43°C warto traktować jako ostrzeżenie przed ekstremalnym nagrzewaniem powierzchni i scenariuszami modelowymi, a nie jako pewną prognozę oficjalnej temperatury powietrza w Polsce.