Ministerstwo chce ograniczyć kontrakty lekarzy. Stawką są finanse szpitali i kolejki pacjentów
Źródło: pexels.com

Ministerstwo chce ograniczyć kontrakty lekarzy. Stawką są finanse szpitali i kolejki pacjentów

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało pakiet zmian, który ma uporządkować finanse publicznej ochrony zdrowia. Wśród propozycji są maksymalne stawki na kontraktach, większa jawność umów, ograniczenie pracy w wielu placówkach i e-kolejka do zabiegów planowych. To decyzje, które mogą wpłynąć nie tylko na zarobki części medyków, ale też na budżety szpitali i dostęp pacjentów do leczenia.

Resort zdrowia chce mocniej kontrolować koszty wynagrodzeń w publicznych szpitalach. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała, że punktem wyjścia ma być maksymalna stawka 240 zł brutto za godzinę dla pracownika medycznego na kontrakcie. W przeliczeniu na etat daje to około 40 tys. zł brutto miesięcznie.

Ministerstwo przekonuje, że chodzi o ograniczenie kominów płacowych i większą przejrzystość wydatków finansowanych z publicznych pieniędzy. Według danych przywoływanych przez resort średnio 81,3 proc. budżetu szpitali pochłaniają koszty płac. Docelowo udział wynagrodzeń w budżecie placówki miałby nie przekraczać 60 proc.

Szczegółowe rekomendacje dotyczące struktury kosztów ma przygotować Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Resort oczekuje ich do końca sierpnia. Dopiero wtedy będzie wiadomo, jak propozycje mają zostać przełożone na konkretne zasady dla szpitali.

Koniec pracy „z walizką” w wielu szpitalach?

Jednym z najważniejszych elementów zapowiedzianych zmian jest ograniczenie tzw. procederów walizkowych. Chodzi o sytuacje, w których lekarze pracują równolegle w kilku placówkach, często na kontraktach i przy wysoko wycenionych procedurach.

Ministerstwo chce, aby lekarz miał podstawowe miejsce pracy w jednym szpitalu, co najmniej na pół etatu. Praca w innych placówkach miałaby wymagać zgody podstawowego pracodawcy. Resort zapowiada także większą jawność umów: szpitale finansowane przez NFZ miałyby ogłaszać, za ile i na jakich zasadach zatrudniają osoby świadczące usługi medyczne.

Dla finansów szpitali może to oznaczać większą przewidywalność kosztów. Jeśli placówka wie, ile zapłaci za dyżury i procedury, łatwiej planuje budżet. Z drugiej strony pojawia się ryzyko kadrowe. Część szpitali, zwłaszcza powiatowych, obsadza dyżury dzięki lekarzom dojeżdżającym z innych miejsc. Jeżeli limity ograniczą ich gotowość do pracy, część placówek może mieć problem z utrzymaniem grafików.

Lekarze ostrzegają przed skutkami dla mniejszych placówek

Naczelna Izba Lekarska ostrożnie podchodzi do zapowiedzi resortu. Przedstawiciele NIL wskazują, że limity mogą uderzyć przede wszystkim w szpitale powiatowe, które już teraz mają problemy ze znalezieniem personelu. Do tej pory wyższe stawki bywały sposobem na przyciągnięcie lekarza do dyżuru w miejscu, gdzie brakuje stałej kadry.

To najtrudniejszy punkt całej reformy. Z perspektywy budżetu państwa i NFZ ograniczenie bardzo wysokich kontraktów może wyglądać jak sposób na opanowanie kosztów. Z perspektywy dyrektora małego szpitala może jednak oznaczać problem z obsadą SOR-u, oddziału internistycznego, chirurgii albo nocnych dyżurów.

Prezes NFZ Filip Nowak argumentuje, że działania są konieczne, bo rosnące koszty wynagrodzeń są jednym z głównych obciążeń dla szpitali. Fundusz chce uniknąć sytuacji, w której placówki wpadają w coraz większe problemy finansowe albo grozi im ograniczanie działalności.

E-kolejka ma uporządkować zapisy na zabiegi

W pakiecie zmian pojawia się także rozwiązanie ważne bezpośrednio dla pacjentów. Ministerstwo zapowiada wprowadzenie e-kolejki do końca roku. System ma dotyczyć zapisów do szpitali na zabiegi planowe.

Według zapowiedzi pacjent ma widzieć swoje miejsce w kolejce i otrzymywać informację, gdzie dany zabieg można wykonać szybciej. Resort przekonuje, że ma to zwiększyć przejrzystość zapisów i ograniczyć sytuacje, w których dostęp do terminu zależy od nieformalnych kontaktów, prywatnej wizyty albo dobrej orientacji w systemie.

Jeśli e-kolejka zadziała zgodnie z założeniami, może poprawić kontrolę nad terminami i ułatwić wybór placówki. Warunek jest jednak podstawowy: system musi mieć aktualne dane, a szpitale muszą na bieżąco raportować realne możliwości wykonania zabiegów. Bez tego e-kolejka stanie się kolejnym narzędziem informacyjnym, które nie skraca leczenia, tylko pokazuje skalę problemu.

A co z pacjentami..?

Dla pacjentów zapowiadane zmiany mogą mieć dwa przeciwne skutki. Z jednej strony większa kontrola nad finansami szpitali i e-kolejka mogą poprawić przejrzystość systemu. Łatwiej będzie zobaczyć, gdzie są terminy, ile trzeba czekać i jak placówki organizują leczenie planowe.

Z drugiej strony ograniczenie stawek kontraktowych i pracy w kilku miejscach może uderzyć w te szpitale, które już dziś mają problem z kadrą. Jeżeli placówka nie będzie w stanie zapewnić obsady, pacjenci mogą odczuć to jako dłuższy czas oczekiwania, ograniczenie dyżurów albo konieczność korzystania z większych szpitali w innych miastach.

Dla finansów publicznych stawką jest opanowanie kosztów. W tle są miliardy złotych na podwyżki w ochronie zdrowia i rosnące wydatki NFZ. Ministerstwo chce, aby pieniądze z publicznego systemu nie były konsumowane przez skrajnie wysokie kontrakty, ale też nie może doprowadzić do odpływu lekarzy z miejsc, gdzie już teraz trudno zapewnić obsadę.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy pakiet będzie realną reformą, czy dopiero początkiem trudnych negocjacji z lekarzami, dyrektorami szpitali i samorządami prowadzącymi placówki. Kluczowe będą rekomendacje AOTMiT, zapowiadane do końca sierpnia, oraz szczegóły przepisów dotyczących limitów i e-kolejki.

← Powrót na stronę główną Pilne24