Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne

Fake newsy o żywności uderzają w drób. Branża walczy o zaufanie konsumentów

Fałszywe informacje o żywności coraz częściej stają się problemem nie tylko dla konsumentów, ale też dla całych branż. W przypadku drobiu najczęściej powtarzane mity dotyczą bezpieczeństwa mięsa, hormonów wzrostu i antybiotyków. Skutki mogą być bardzo konkretne: spadek zaufania, słabsza sprzedaż, presja na producentów i większa niepewność przy zakupach.

Dezinformacja żywnościowa działa szczególnie skutecznie, bo dotyka codziennych wyborów. Jedzenie trafia na stół każdego dnia, a informacje o tym, że popularny produkt może szkodzić zdrowiu, szybko budzą emocje. Właśnie dlatego fałszywe lub wyrwane z kontekstu przekazy o mięsie, nabiale, warzywach czy produktach rolnych potrafią zdobywać duże zasięgi w mediach społecznościowych.

Newseria, powołując się na wypowiedzi ekspertów i Krajowej Rady Drobiarstwa, zwraca uwagę na problem fake newsów dotyczących drobiu. Najczęściej pojawiają się narracje o rzekomym stosowaniu hormonów wzrostu i antybiotyków w sposób, który miałby zagrażać konsumentom.

To tematy szczególnie nośne, bo łączą zdrowie, dzieci, codzienną dietę i zaufanie do producentów żywności. Nawet jeśli fałszywa informacja zostanie później sprostowana, jej ślad często zostaje w świadomości odbiorców dłużej niż sama korekta.

Mity o hormonach i antybiotykach wracają regularnie

Jednym z najczęstszych mitów jest przekonanie, że szybki wzrost drobiu wynika z podawania hormonów. Tymczasem w Unii Europejskiej stosowanie substancji hormonalnych jako stymulatorów wzrostu u zwierząt gospodarskich jest zakazane. Komisja Europejska przypomina, że taki zakaz funkcjonuje w unijnych regulacjach od dekad.

Drugim powracającym tematem są antybiotyki. Tu potrzebne jest rozróżnienie. Antybiotyki jako stymulatory wzrostu w paszach są w UE zakazane od 2006 roku. Leki mogą być jednak stosowane w leczeniu zwierząt, jeśli jest to potrzebne i odbywa się pod kontrolą lekarza weterynarii. Mięso trafiające do konsumentów musi spełniać wymagania dotyczące pozostałości leków.

Właśnie na takich uproszczeniach często opiera się dezinformacja. Pojedyncze pojęcia są mieszane, wyjątki przedstawiane jako reguła, a zagraniczne lub archiwalne przykłady bywają pokazywane tak, jakby dotyczyły całej polskiej produkcji.

Problem dla producentów, sklepów i portfeli

Fałszywe informacje o żywności nie kończą się na internetowej dyskusji. Mogą wpływać na decyzje zakupowe, sprzedaż w sklepach, reputację producentów i relacje handlowe. Jeśli konsumenci zaczynają unikać określonej kategorii produktów pod wpływem sensacyjnych treści, skutki odczuwają hodowcy, przetwórcy, dystrybutorzy i handel.

Dla firm oznacza to koszty komunikacji kryzysowej, monitorowania internetu i szybkiego prostowania nieprawdziwych przekazów. Dla sklepów — ryzyko nagłych zmian popytu. Dla konsumentów — trudniejszy wybór przy półce, bo emocjonalne przekazy mieszają się z rzetelnymi informacjami o jakości, cenie i pochodzeniu produktu.

Dezinformacja może mieć też znaczenie eksportowe. Fałszywe informacje o bezpieczeństwie żywności mogą podważać zaufanie do polskich produktów także poza krajem. W przypadku sektora rolno-spożywczego reputacja jest częścią wartości gospodarczej, bo wpływa na negocjacje, kontrakty i odbiór marki „polska żywność”.

Stop dezinformacji

Krajowa Rada Drobiarstwa prowadzi kampanię #StopDezinformacjiŻywnościowej, której celem jest wyjaśnianie mechanizmów fake newsów i obalanie mitów dotyczących drobiu oraz całego sektora rolno-spożywczego. To głos branży, więc warto czytać go razem z przepisami, kontrolami i informacjami instytucji publicznych.

Przy ocenie treści o żywności najważniejsze są proste pytania: kto publikuje informację, czy podaje źródła, czy odwołuje się do konkretnych przepisów lub badań, czy pokazuje datę i kontekst, czy tylko straszy sensacyjnym nagłówkiem. Szczególną ostrożność powinny budzić materiały, które nie wskazują autora, mieszają fakty z opiniami albo pokazują jednostkowy przypadek jako dowód na problem całej branży.

Dla producentów i handlu lekcja jest równie konkretna. Reagowanie dopiero wtedy, gdy fałszywy przekaz ma duży zasięg, może być spóźnione. Coraz większe znaczenie ma stała komunikacja, łatwy dostęp do danych, szybkie wyjaśnienia i współpraca z mediami oraz ekspertami.

Zaufanie do żywności buduje się długo, a traci bardzo szybko. Dlatego dezinformacja o produktach spożywczych jest nie tylko problemem wizerunkowym, ale też biznesowym i konsumenckim.

← Powrót na stronę główną Pilne24