Dwa silne trzęsienia ziemi nawiedziły Wenezuelę 24 czerwca. Według U.S. Geological Survey wstrząsy miały magnitudę 7,2 i 7,5 i wystąpiły w północnej części kraju, na zachód od Caracas. Amerykańska służba geologiczna wskazuje też, że kataklizm mógł wywołać liczne osuwiska, które dodatkowo utrudniają ocenę zniszczeń i prowadzenie akcji pomocowej.
Skala tragedii rośnie wraz z kolejnymi komunikatami. Reuters, powołując się na dane wenezuelskiego ministerstwa informacji, podał, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 3342. Rannych zostało 16 470 osób, a 17 345 osób straciło dach nad głową.
To nie jest katastrofa, która uderzyła w stabilne państwo z dobrze działającymi służbami i silnym systemem ochrony zdrowia. Wenezuela od lat zmaga się z kryzysem gospodarczym, niedoborami, migracją i problemami z dostępem do podstawowych usług. Trzęsienia ziemi nałożyły się więc na już istniejący kryzys.
Szpitale pod ogromną presją
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy służby zdrowia. Z informacji przekazywanych przez Polską Misję Medyczną i Newserię wynika, że szpitale muszą przyjmować dużą liczbę rannych, a jednocześnie brakuje personelu, leków, opatrunków i podstawowego wyposażenia. Problemem jest także dostęp do czystej wody, co zwiększa ryzyko chorób zakaźnych.
W takiej sytuacji pomoc humanitarna nie kończy się na pierwszych godzinach po katastrofie. Po wydobyciu rannych spod gruzów zaczyna się długi etap leczenia, zapewniania schronienia, dostępu do sanitariatów, opieki nad dziećmi, osobami starszymi i pacjentami przewlekle chorymi.
Znaczenie ma również wsparcie psychologiczne. Tysiące osób straciły bliskich, domy i poczucie bezpieczeństwa. Część rodzin wciąż szuka zaginionych. Wraz z upływem dni potrzeby będą przesuwać się od akcji ratunkowej w stronę długofalowej opieki medycznej, sanitarnej i społecznej.
Polska Misja Medyczna pomaga z lokalnym partnerem
Polska Misja Medyczna rozpoczęła działania pomocowe we współpracy z wenezuelską organizacją CESAP. Organizacja podkreśla, że jest obecna w regionie od lat — wcześniej działała m.in. w Wenezueli oraz Kolumbii, gdzie schronienie znalazły miliony Wenezuelczyków uciekających przed kryzysem.
Pierwsza pomoc ma obejmować najbardziej podstawowe potrzeby: dostęp do bezpiecznej wody, środki higieniczne, wsparcie medyczne i psychologiczne. To szczególnie ważne tam, gdzie ludzie przebywają w prowizorycznych miejscach schronienia, bez stałego dostępu do prądu, transportu i opieki zdrowotnej.
W takich warunkach nawet pozornie proste rzeczy — filtr do wody, pakiet higieniczny, opatrunki czy możliwość konsultacji medycznej — mogą decydować o tym, czy uda się uniknąć kolejnej fali cierpienia po samej katastrofie.
Dane o ofiarach i zniszczeniach mogą się jeszcze zmieniać. Część terenów jest trudno dostępna, a pod gruzami wciąż mogą znajdować się zaginieni. Do pełnego bilansu potrzebne będą kolejne dni, a prawdopodobnie tygodnie.
Wenezuela będzie teraz potrzebowała nie tylko ratowników i lekarzy, ale też długofalowego wsparcia: odbudowy szpitali, dostaw wody, zabezpieczenia sanitarnego, pomocy dla osób bez dachu nad głową i opieki psychologicznej. Katastrofa nie zakończy się wraz z uprzątnięciem gruzów — dla wielu rodzin dopiero zaczyna się walka o przetrwanie po utracie domu, zdrowia i bliskich.