Szczyt NATO w Ankarze odbędzie się w dniach 7–8 lipca 2026 roku. Gospodarzem spotkania będzie Turcja, a rozmowy przywódców mają koncentrować się na tym, czy państwa Sojuszu realizują wcześniejsze zobowiązania dotyczące bezpieczeństwa.
NATO liczy dziś 32 państwa. Polska jest członkiem Sojuszu od 1999 roku, a ostatnie rozszerzenia miały szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa Europy Północnej i regionu Morza Bałtyckiego. Finlandia dołączyła do NATO w 2023 roku, a Szwecja w 2024 roku, po zmianie podejścia do bezpieczeństwa wywołanej rosyjską pełnoskalową agresją na Ukrainę.
Tegoroczny szczyt nie ma być spotkaniem wielkich nowych obietnic. Według analityków CEPA sekretarz generalny NATO Mark Rutte przedstawia go jako szczyt poświęcony wdrażaniu ustaleń. Innymi słowy: przywódcy mają pokazać, że pieniądze zapisane w deklaracjach przekładają się na sprzęt, produkcję zbrojeniową, gotowość wojsk i odporność państw.
Najtrudniejsze pytanie: kto naprawdę płaci za bezpieczeństwo?
Najważniejszym tematem szczytu będą wydatki obronne. Po wcześniejszych ustaleniach państwa NATO mają dążyć do przeznaczania do 2035 roku 5 proc. PKB na cele związane z bezpieczeństwem. Ten cel jest podzielony na dwie części: 3,5 proc. PKB na podstawowe potrzeby obronne oraz 1,5 proc. PKB na obszary powiązane z odpornością państwa, takie jak infrastruktura krytyczna.
To bardzo ambitny próg. Przez lata podstawowym punktem odniesienia w NATO było 2 proc. PKB na obronność. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę i wzroście napięć w Europie ta granica przestała być traktowana jako wystarczająca. W 2025 roku tylko część państw była już powyżej poziomu 3,5 proc. PKB wydatków obronnych. Wśród nich wskazywano Polskę, Litwę i Łotwę.
W tle rozmów będzie Donald Trump. Prezydent USA od lat krytykuje część sojuszników za zbyt niskie nakłady na obronę i domaga się większego udziału Europy w finansowaniu bezpieczeństwa kontynentu. Reuters wskazuje, że w Ankarze liderzy będą chcieli pokazać, że europejscy sojusznicy i Kanada zwiększają inwestycje oraz biorą większą odpowiedzialność za obronę Sojuszu.
To spór o pieniądze, ale także o polityczną wiarygodność. Jeżeli państwa NATO uzgadniają wyższe cele, lecz nie przekładają ich na zakupy, produkcję i gotowość wojsk, odstraszanie słabnie. Jeżeli robią to konsekwentnie, wysyłają sygnał, że Sojusz jest gotowy nie tylko do debat, ale także do działania.
Ukraina, Rosja i przemysł zbrojeniowy
Ważnym punktem szczytu będzie wsparcie dla Ukrainy. NATO jako organizacja nie wysłało wojsk na Ukrainę i nie wprowadziło strefy zakazu lotów, aby uniknąć bezpośredniego konfliktu z Rosją. Jednocześnie poszczególne państwa członkowskie przekazują Ukrainie broń, sprzęt i pomoc wojskową.
Reuters podaje, że przywódcy mają ponownie potwierdzić wsparcie dla Ukrainy i rozmawiać o kolejnych środkach pomocy. W tle pozostaje pytanie, jak długo Europa i Ameryka będą w stanie utrzymywać tempo dostaw oraz czy przemysł obronny nadąża za potrzebami Ukrainy i własnymi zapasami państw NATO.
Dlatego w Ankarze ważny będzie również przemysł zbrojeniowy. NATO zapowiada forum przemysłu obronnego, które ma dotyczyć produkcji, inwestycji, innowacji i wspólnych zakupów. Sojusz wskazuje, że tegoroczne rozmowy mają pokazać, w jaki sposób wydatki obronne są zamieniane w większą produkcję i konkretne zdolności wojskowe.
W praktyce chodzi o amunicję, systemy obrony powietrznej, rozpoznanie, cyberbezpieczeństwo, zdolności uderzeniowe i infrastrukturę. To mniej medialne niż zdjęcia przywódców, ale właśnie od takich decyzji zależy, czy państwa NATO będą miały czym odpowiedzieć na kryzys.
Polski kontekst w Europejskiej historii
Polska jest jednym z państw, które najgłośniej podkreślają konieczność wzmacniania obrony. Położenie geograficzne sprawia, że dyskusja o NATO nie jest wyłącznie debatą dyplomatyczną. Wschodnia flanka Sojuszu obejmuje państwa bezpośrednio narażone na presję ze strony Rosji i Białorusi, a Polska jest jednym z głównych krajów tego regionu.
Wydatki obronne mają jednak bardzo konkretną cenę. Większe nakłady na armię konkurują z innymi potrzebami państwa: ochroną zdrowia, edukacją, transportem, energetyką czy świadczeniami społecznymi. Polityczna zgoda na wysokie wydatki obronne zależy więc od tego, czy obywatele widzą w nich realne bezpieczeństwo, a nie tylko kolejne liczby w budżecie.
Szczyt w Ankarze może mieć znaczenie także dla polskich firm. Jeżeli NATO będzie wzmacniać produkcję, wspólne zakupy i inwestycje w przemysł obronny, część zamówień może trafiać do przedsiębiorstw z państw wschodniej flanki. To szansa dla sektora zbrojeniowego, technologicznego, logistycznego i infrastrukturalnego, ale także presja na szybkie dostawy i jakość produkcji.
Europejski kontekst jest równie ważny. Stany Zjednoczone nadal pozostają największą siłą wojskową NATO, ale Waszyngton coraz mocniej oczekuje, że Europa będzie brała większą odpowiedzialność za własną obronę. Ankara ma pokazać, czy europejscy członkowie Sojuszu są gotowi przejść od deklaracji do realizacji: większej produkcji, większych zapasów, sprawniejszej logistyki i lepszej odporności państw.
Wnioski ze szczytu będą ważne także dla Ukrainy. Im silniejsza i bardziej zorganizowana będzie pomoc NATO-wskich państw, tym większa szansa na utrzymanie wsparcia wojskowego w dłuższej perspektywie. Jednocześnie Sojusz będzie nadal ostrożnie balansował między pomocą dla Kijowa a unikaniem bezpośredniego starcia NATO z Rosją.