Prokuratura Okręgowa w Szczecinie wszczęła śledztwo dotyczące działań Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak wobec rodziny z warszawskiej Białołęki.
Postępowanie zostało wszczęte 2 października i dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz fałszywego oskarżenia rodziców o niewłaściwe sprawowanie opieki nad dziećmi.
Według komunikatu prokuratury śledczy badają, czy Rzecznik Praw Dziecka miała przekroczyć swoje uprawnienia poprzez zawiadomienie organów ścigania o podejrzeniu znęcania się nad dziećmi oraz wywieranie nacisku na policję, sąd i instytucje pomocy społecznej.
W efekcie podjętych działań wobec rodziców zastosowano środki zapobiegawcze, w tym zakaz zbliżania się do dzieci. Dzieci zostały następnie umieszczone w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Śledztwo prowadzone jest pod kątem art. 231 § 1 Kodeksu karnego, dotyczącego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, oraz art. 234 k.k., czyli fałszywego oskarżenia.
CBA weszło do Biura Rzecznika Praw Dziecka
We wtorek, 6 października, funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do Biura Rzecznika Praw Dziecka w Warszawie.
Jak przekazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, agenci działali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie i zabezpieczali materiały na potrzeby prowadzonego śledztwa.
CBA nie prowadzi własnego postępowania w tej sprawie. Wykonywało czynności zlecone przez szczecińską prokuraturę.
Biuro Rzecznika Praw Dziecka poinformowało, że właściwym organom przekazano wszystkie posiadane dokumenty dotyczące interwencji na warszawskiej Białołęce.
Sprawa zaczęła się od incydentu na ulicy
Do zdarzenia, które stało się początkiem całej sprawy, doszło w sierpniu na warszawskiej Białołęce.
Monika Horna-Cieślak była świadkiem sytuacji, w której matka miała szarpnąć kilkuletnie dziecko i krzyczeć na nie. Rzeczniczka później tłumaczyła, że była świadkiem stosowania wobec dzieci przemocy fizycznej i psychicznej.
Po jej interwencji sprawą zajęły się policja, sąd i służby społeczne. Ostatecznie dwoje dzieci trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Sąd rodzinny później nakazał ich powrót do rodziców i krytycznie ocenił proporcjonalność zastosowanych środków.
Prokuratura bada teraz, czy działania Rzecznik Praw Dziecka przekroczyły granice jej ustawowych kompetencji i czy doszło do popełnienia przestępstwa.
Na tym etapie śledztwa Monika Horna-Cieślak nie została prawomocnie uznana za winną żadnego przestępstwa.