Do zdarzenia doszło późnym wieczorem w rejonie Ładzina na trasie pomiędzy Świnoujściem a Szczecinem.

Według wcześniejszych informacji pociąg został zatrzymany około godz. 23:29. Grupa sprawców działała szybko i w sposób zorganizowany.

Najpierw zatrzymali skład, potem zamalowali kamery

Jak wynika z informacji przedstawionych podczas konferencji prasowej, sprawcy najpierw doprowadzili do unieruchomienia pociągu.

Następnie zamalowali część kamer zewnętrznych oraz elementów umożliwiających maszyniście obserwowanie składu. Po zamknięciu drzwi rozpoczęli nanoszenie graffiti na pojazd.

Cała akcja miała potrwać około 10 minut.

Według przedstawicieli przewoźnika sposób działania wskazywał, że grupa była dobrze przygotowana i wcześniej zaplanowała przebieg zdarzenia.

Pięć osób zatrzymanych

Pierwszy zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Szczecinie mł. insp. Przemysław Kucharski poinformował, że bezpośrednio po zgłoszeniu rozpoczęto intensywne czynności operacyjne.

Policjanci zabezpieczyli dużą ilość materiału dowodowego.

Do tej pory zatrzymano pięć osób. Są to młodzi, pełnoletni obywatele Polski, mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego.

Zatrzymanym przedstawiono zarzuty związane m.in. ze zniszczeniem mienia i infrastruktury kolejowej oraz pozbawieniem wolności osób znajdujących się w pociągu.

Według informacji przekazanych przez policję podejrzanym może grozić do 8 lat pozbawienia wolności.

Policja wystąpiła z wnioskami o zastosowanie tymczasowego aresztowania.


Możliwe kolejne zatrzymania

Śledczy podkreślają, że sprawa nadal jest rozwojowa.

Grupa uczestnicząca w całej akcji miała liczyć kilkanaście osób, dlatego policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.

Ostatnich podejrzanych zatrzymano w środę. Poszczególne osoby trafiały w ręce policji w różnym czasie, dlatego terminy zakończenia czynności z ich udziałem również są różne.

Według informacji przedstawionych podczas briefingu policja bada także związki zatrzymanych z podobnym zdarzeniem w Berlinie, gdzie miało dojść do nielegalnego wejścia na teren infrastruktury metra i zamalowania pojazdu. Szczegóły tego wątku nie zostały na razie ujawnione.

Pasażerowie i obsługa nie mogli wyjść

Jednym z najpoważniejszych elementów sprawy jest sytuacja osób znajdujących się wewnątrz pociągu.

Według ustaleń przedstawionych przez policję podczas akcji drzwi składu pozostawały zamknięte, a pasażerowie i członkowie załogi nie mogli opuścić pojazdu.

Ten element zdarzenia jest analizowany przez śledczych jako możliwe pozbawienie wolności.

Marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz ocenił, że incydentu nie można traktować wyłącznie jako kolejnego przypadku graffiti. Geblewicz pozostaje marszałkiem województwa zachodniopomorskiego.

Wskazywał przede wszystkim na zagrożenie dla ruchu kolejowego oraz poczucie bezpieczeństwa pasażerów i pracowników kolei.

Zamalowane kamery i lusterka. Pociąg jechał dalej

Dyrektor zachodniopomorskiego POLREGIO Andrzej Chańko przekazał, że po zakończeniu akcji skład musiał kontynuować jazdę do Szczecina.

Problemem były jednak zamalowane kamery i lusterka po jednej stronie pojazdu.

Załoga musiała więc zachować dodatkowe środki ostrożności podczas dalszej jazdy.

Ostatecznie pociąg dotarł do Szczecina z około godzinnym opóźnieniem.

Marszałek podziękował załodze za zachowanie spokoju i bezpieczne doprowadzenie jednostki do celu.

Straty wynoszą 138 tys. zł

POLREGIO przeprowadziło już oględziny uszkodzonego pojazdu z udziałem rzeczoznawcy i przedstawicieli ubezpieczyciela.

Wstępne straty oszacowano na około 138 tys. zł.

Usuwanie farby ze składu ma potrwać około tygodnia.

Dopiero po oczyszczeniu kamer i lusterek będzie można dokładnie określić, czy urządzenia nadal nadają się do eksploatacji. Jeśli farba przedostała się do wnętrza obiektywów, część kamer może wymagać wymiany.


Około 80 przypadków wandalizmu w tym roku

Przedstawiciele województwa i przewoźnika podkreślają, że akty wandalizmu wobec pociągów nie są zjawiskiem nowym.

W 2026 roku miało dojść już do około 80 podobnych przypadków, choć wcześniejsze zdarzenia były znacznie mniejsze pod względem skali.

Andrzej Chańko przyznał, że mniejsze przypadki nanoszenia graffiti na tabor zdarzają się niemal co tydzień.

Tym razem wyjątkowe były jednak zarówno skala zniszczeń, jak i sposób przeprowadzenia całej akcji.

Policja oraz prokuratura nadal wyjaśniają dokładny przebieg zdarzenia, role poszczególnych uczestników i to, czy grupa odpowiada również za inne podobne incydenty.