Świat

Zamordowany brat Kim Dżong Una mógł przeżyć atak! Nie uwierzycie, co było w jego plecaku!

Przyrodni brat przywódcy Korei Północnej Kim Dżong Nam zginął 13 lutego po tym, jak został zaatakowany gazem bojowym XV przez dwie kobiety. Mężczyzna został zaatakowany na lotnisku w Malezji. Od razu podejrzenia padły na jego brata, z którym był skonfliktowany.

Dwie kobiety które odpowiadają za atak na Kim Dżong Nama zostały aresztowane przez służby malezyjskie, a ich proces jest w toku. Strona malezyjska mimo żądań ze strony Korei Północnej nie zdecydowała się na wydanie zwłok brata Kim Dżong Una. W czwartek malezyjski Sąd Najwyższy prowadził rozprawę przeciwko 25-letniej Siti Aisyah z Indonezji oraz 28-letniej Doan Thi Huong z Wietnamu.

Przed sądem ujawniono wyniki badań toksykologicznych ampułek znalezionych w plecaku Kim Dżong Nama. Jak wyjaśniła badająca je lekarka K. Sharmilah – płyn w flakonach był w rzeczywistości… antidotum. Miało ono działać również przeciwko gazowi bojowemu XV. Kim Dżong Nam zginął 15 minut po tym, jak został zaatakowany. Gdyby w międzyczasie spożył dostępne prawie pod ręką antidotum prawdopodobnie by przeżył.

Siti Aisyah oraz Doan Thi Huong nie przyznają się do winy. Idą w zaparte – od początku twierdzą, że zostały zmanipulowane i myślały, że biorą udział w telewizyjnym programie. Zarówno Amerykanie jak i przedstawiciele Korei Południowej są przekonani, że kobiety są północnokoreańskimi agentkami i wraz z czterema obywatelami Korei Północnej, których nie udało się złapać, działały na zlecenie Kim Dżong Una.

Jego przyrodni brat od początku był przeciwny rządom Una i marzył o tym, aby Korea Północna przestała być krajem reżimowym i otworzyła się na świat. Przywódca Korei Północnej miał od dawna czyhać na życie swojego brata, który był tego świadomy. Dużo podróżował, starał się nie zostawać na dłużej w jednym miejscu i, jak się okazuje, miał przy sobie nawet antidotum na wypadek zatrucia.

Nagranie z przywiezienia zabójczyń na miejsce zbrodni, aby dokonały rekonstrukcji zdarzeń:

Do Góry