Świat

Prostytutka zaczęła rodzić podczas „pracy”. 30 minut po porodzie wróciła do klientów…

prostytutka

REKLAMA

Szokującą historię opowiedziała mediom policjantka, na co dzień pracująca z prostytutkami i próbująca pomóc im zakończyć pracę na ulicy i rozpocząć zwyczajne życie.

Jacqui Fairbanks pracuje w Hull (Wielka Brytania), w regionie, gdzie kwitnie prostytucja ze względu na najniższe zarobki, które zmuszają kobiety do wyjścia na ulicę. Policjantka opowiada, że w tej chwili na ulicy pracuje 40 kobiet, w samej okolicy ulicy Hessle Road. Są to kobiety zarówno 20-paro, 30-letnie, jak i takie po 60. Wiele z tych kobiet pochodzi z ubogich domów, gdzie panuje przemoc fizyczna i psychiczna, część sypia na sofach na ulicy, nie mając nawet dachu nad głową. Fairbanks opowiada, jak kobiety są zmuszane do prostytucji przez alfonsów i własnych chłopaków.

REKLAMA

Funkcjonariuszka opowiedziała także historię kobiety, która pracowała jako prostytutka będąc w zaawansowanej ciąży. Podczas spotkania z klientem rozpoczęła się akcja porodowa. Prostytutka poszła, urodziła dziecko i 30 minut później obsługiwała kolejnego klienta.

Obawiam się, że to nie jest Pretty Woman. Nie pojawi się nagle żaden bogaty klient i nie wyciągnie tych kobiet, nie postawi ich na nogi, by mogły żyć długo i szczęśliwie. – tłumaczy policjantka.

REKLAMA

Fairbanks martwi także to, że prostytutki nie chcą pomocy, którą im oferuje wraz ze swoimi kolegami i koleżankami po fachu.

Naszym problemem jest to, że te kobiety nie chcą do nas przychodzić i się z nami zadawać. Ich samoocena jest tak niska, że cieszy je uwaga, jaką otrzymują. I to jest naprawdę smutne…

Policjantka tłumaczy, że na szczęście w okolicy Hessle Road nie pracują żadne młode dziewczęta. Jeśli chodzi natomiast o klientów, rozstrzał wiekowy jest ogromny – od 18-latków do mężczyzn po 80. Pochodzą również z różnych środowisk – od bezrobotnych, do bogatych, wpływowych biznesmenów.

Dla wielu z tych kobiet to jedynie źródło zarobku. Po pracy te kobiety są czyimiś córkami. Próbuję im mówić, że zasługują na więcej. Jednak wszystko co możemy robić, to oferować im pomoc, za pośrednictwem różnych organów z nami współpracujących.

REKLAMA

Fairbanks przyznaje, że jej praca w rejonie Hessle Road przynosi efekty, a kobiety coraz bardziej jej ufają. Na tyle, że coraz częściej zgłaszają przypadki ataków i znęcania się. Dzięki temu odsetek przestępczości w okolicy zmalał.

Do Góry