Policja wyrywa chłopca z objęć babci, bo nagle po 10 latach… przypomniała sobie o nim matka [WIDEO]

10-letni Kacper przez całe życie wychowywany był przez dziadków. To im sąd dał prawo do opieki, ograniczając jednocześnie matce prawa rodzicielskie. Jego matka urodziła go w wieku 17 lat i chociaż mogła się z nim spotykać, nie robiła tego za często. Na przestrzeni 8 lat miała odwiedzić go zaledwie 60 razy. Jednak matce nagle się odwidziało. Chciała częstszych widzeń z chłopcem i poszła do sądu, by je wywalczyć.

Na początku tego roku sędzia uznał, że do czasu rozstrzygnięcia sprawy to biologiczna matka chłopca ma prawo do opieki nad nim. Dziadkowie mieli do 7 lipca oddać chłopca pod opiekę matki. Jednak Kacper nie chciał iść do swojej matki, którą słabo znał. Prawdziwą rodziną byli dla niego dziadkowie. Chociaż poinformowali chłopca o konieczności przeprowadzki do mamy, nie chciał o tym słyszeć, błagał, żeby go nie oddawali.

W końcu w odwiedziny do chłopca przyszła matka. Jednak 10-latek nie chciał z nią rozmawiać. Rozmowę przeprowadzili przez drzwi od jego pokoju. Krótko po wyjściu kobiety z mieszkania z interwencją przybyły pracownice socjalne, które z kolei wezwały pogotowie i straż pożarną. Babci chłopca powiedziano, że zabiorą go do szpitala, gdzie w obecności psychiatry będzie musiał tylko potwierdzić, że chce zostać z nią, a po wszystkim wróci do domu. Tak się jednak nie stało. Dramat na szpitalnym korytarzu nagrali bliscy chłopca.

W obecności kuratora policja siłą oderwała Kacpra od babci. Chłopczyk wciąż powtarzał, że chce z nią zostać i żeby go nie zabierali. 10-latek został siłą odebrany od kochających opiekunów i… trafił do ośrodka szkolno-wychowawczego.