Świat

Pamela Anderson o ofiarach molestowania w Hollywood: „Wiedziały na co się piszą!”

Hollywoodzka afera seksualna zatacza coraz szersze kręgi. Kolejne gwiazdy wypowiadają się, kolejnym osobom zarzucane jest, że x lat wcześniej molestowali kolegów po fachu. Można powiedzieć, że robi się coraz ciekawiej.

Teraz przysłowiowy kij w mrowisko włożyła była gwiazda „Słonecznego Patrolu”. Pamela Anderson stwierdziła, że ofiary molestowania Harveya Weinsteina same są sobie winne.

W Hollywood od lat wiadomo było, których producentów unikać i nie dopuścić do sytuacji, w której lądujesz z którymś z nich sama w pokoju. Dobrze wiesz co cię spotka, kiedy lądujesz z osobą o takiej reputacji w jednym pokoju. – wyjaśniała w wywiadzie.

Rzeczywiście ofiary Harveya Weinsteina, jak wynika z ich opowieści, z własnej woli doprowadzały do sytuacji sam na sam z producentem. Duża część z nich z resztą nie rezygnowała w późniejszym okresie ze współpracy z producentem i przyjmowały od niego role, które okupiły molestowaniem.

Pamela Anderson przestrzega również młode gwiazdy, które dopiero chcą rozpocząć karierę.

Hollywood to niebezpieczne miejsce – stwierdziła.

Sama Pamela opowiada, że mimo że miała wiele propozycji o podłożu seksualnym, to nigdy z żadnej nie skorzystała. Sama twierdzi, że to dzięki jej instynktowi unikała sytuacji, które mogłyby doprowadzić do sytuacji, w jakich znalazły się ofiary Harveya Weinsteina.

Oczywiście w Hollywood słowa Pameli nie spotkały się z ciepłym przyjęciem. Feministki oskarżają ją, że zrzuca winę za molestowania na ofiary. Jednak wielu ludzi przyznało rację najsłynniejszemu króliczkowi Playboya, twierdząc że ofiary molestowania przez producenta same doprowadzały do sytuacji sam na sam i najprawdopodobniej godziły się na stosunki seksualne w zamian za role.

Do Góry