Świat

4-latek mieszkał w szafie. Jego przyjaciółmi były szczury i karaluchy, faszerowano go narkotykami

w szafie
Prawda o okrucieństwie wobec malutkiego chłopca mogła nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Nikt nie spodziewał się, że w jednym z domów, w szafie mieszka małe dziecko. Policjanci dokonali szokującego odkrycia przez przypadek, gdy 20 grudnia z nakazem przeszukania weszli do domu w Houston (USA), gdzie, jak podejrzewali, miała być produkowana metaamfetamina.

To, co policjanci zastali na miejscu, wprawiło ich w osłupienie. W domu rzeczywiście wytwarzano narkotyki. Nie spodziewali się jednak, że w jednej z szaf znajdą czteroletniego chłopca. Policjanci szybko przetransportowali dziecko w bezpieczne miejsce, a sąd we wtorek udzielił pracownikom opieki społecznej pozwolenia na zajęcie się chłopcem. Jego zeznania mrożą krew w żyłach.

Maluch w ciągu swojego krótkiego życia przeżył i widział więcej niż niejeden dorosły. Chłopiec opowiadał, że mieszkał w szafie od dłuższego czasu. Miał być karany za próby ucieczki – między innymi sadzano go na lodówce, gdzie musiał siedzieć bez ruchu, aby nie spaść. 4-latek opowiadał, że nie był samotny w szafie, bo „odwiedzali go przyjaciele”. Tymi przyjaciółmi były szczury i karaluchy. Po odbiciu chłopca, policjanci przeprowadzili testy na obecność narkotyków we krwi. Okazało się, że czterolatek miał w swoim organizmie metaamfetaminę.

W momencie przeszukiwania domu przez policję, nie było obecnej matki chłopca. April Burrier została aresztowana jakiś czas później i oskarżona o zaniedbanie i znęcanie się nad dzieckiem. Ona sama nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że chłopcem zajmowali się inni ludzie, jednak nie potrafiła wskazać, kto miałby to być. Policja wciąż poszukuje mężczyzny, którego podejrzewają o wytwarzanie w przeszukanym domu narkotyków, a następnie sprzedawanie ich. Jego wizerunek zamieszczono w mediach społecznościowych:

Nie wiadomo, jakie będą dalsze losy chłopca. Jego ojciec Robert Dehard nie mieszkał z matką. Ostatni raz miał widzieć dziecko podczas święta dziękczynienia. Teraz ma zamiar walczyć o prawo do opieki nad synem. Nie będzie to takie proste – Dehard sam miał problemy z narkotykami i ma na koncie wyroki. Jednak urzędnicy nie wykluczają jego kandydatury. Ojciec chłopca został poddany badaniom na obecność narkotyków. Decyzję w sprawie przekazania mu dziecka pod opiekę odroczono do czasu otrzymania wyników testów.

Do Góry